a choinka leży i czeka…

Pokój dziewczyn skończony! Wiszą chorągiewki, czeka świeża pościel i jest tam ZERO kurzu! Jeden pojemnik pod łóżkiem jest pusty, bo tam Łucja może wrzucić swoje skarby z BIURKA. Na stole postawiłam małą różę betlejemską, żeby było świątecznie na JEJ przyjazd, ale w NOCY Miaustra zrobiła demolkę… Kwiatek zagryzła, a ziemię rozsypała. Znaczy się pokój ochrzczony, można iść dalej 🙂 W planie a) było też ocieplenie poddasza. Kupiłam specjalne pianki i kątowniki i Diabli miał mi pomóc. LECZ nie wyrobimy się. On jest w astronomicznym biegu, ale też ja nie wiem kiedy miało by to się stać. Chciałam przed przyjazdem panny choinkę postawić i ogarnąć dom, a jak wejdę na strych, żeby wygarniać pudła z wnęki, to tego NIE zrobię. Kolejnym razem będzie w styczniu, więc spróbujemy WTEDY.

Za to wywiozłam do znajomej, która pracuje w schronisku stare legowisko Bibi. Było WIELKIE, zalegało na strychu i NIGDY się nie przydało. Pies śpi albo na kanapie, albo w nogach mojego łóżka, a legowisko jest świetne. Dorzuciłam do tego kilka koców i matę do jogi i dziś odwiozłam. Razem ze mną był Mieszko i później pojechaliśmy po choinkę! Na razie leży w siatce przed domem…

Dwa okołoświąteczne tematy. WYŻEJ macie breloczki jakie Mieszko przygotował na kiermasz szkolny. NIŻEJ macie dziadka do orzechów! Ten dziadek jest antykiem! Kupiłam go TU (wracając rano ze szpitala) i został kupiony na starociach w Niemczech (koło Magdeburga). I to będzie prezent dla Krzycha pod choinkę. Dziadek niestety nie może czytać (bo zawsze najlepszym prezentem była książka), miałam duży problem co dla niego pod choinkę i wpadłam na ten pomysł z dziadkiem!