Czasem marzę, że w moim domu będzie zawsze pełna lodówka. Coś na zdrowe śniadania z owocami, składniki do lunchów i przysmaki na wieczór. A potem myślę, że jak masz wszystkie składniki to nie wymyślisz nic nowego.
Lilka
Moim pomocnikiem w kuchni fusion jest Liliana. Razem myślimy CO by tu ugotować, z tego co mamy. Taka sytuacja: robiłam w piątek zakupy i jak zwykle wyszły mało spójne i dość randomowe. Kupiłam duży pęk bananów (pamiętajcie, żeby nie rozdzielać kiści, bo tych pojedynczych nikt nie kupuje i się psują) i weszłam w chłodnie. Gdzieś tam ostatnio widziałam ciasto na pierniki, ale wydało mi się drogie i teraz gdzie jestem to sprawdzam czy gdzieś nie bywa taniej. No i tak idę, idę i widzę ciasto filo, które chyba inlacyjnie NIE zmieniło ceny! Wzięłam. Potem doszło mascarpone, standardy jak mleko, jajka oraz mąka…
Wymyśliłyśmy DWIE potrawy z tego ciasta filo. Na pół. Słone i słodkie. Słone było z mascarpone, suszonymi pomidorami, jednym prawdziwym pomidorem i jogurtem, a słodkie z budyniem, bananami i wiórkami gorzkiej czekolady. OBA dania wyszły wybitne i zdecydowanie do powtórki. Walnęłam Lilce pogadankę o tym, że najlepsze kuchnie świata powstały z resztek (patrz kuchnia rzymska, którą stworzyły przedmieścia przetwarzające to czego na dworze nie zjadano) i poczułyśmy się odkrywcami 🙂
A DZIŚ towarzystwo mi się rozjechało: Łucja na nocowankę do Matiego, Mieszko na wyprawę do parku trampolin z kumplem, więc zaraz z Lilką sobie pewnie coś włączymy! Panna najstarsza wróciła z aquaparku po północy, potem jeszcze się kąpali, gadali i poszliśmy spać późno. W planie a)nawet założyłam, że dziś nie idę na bieganie. ALE sama się obudziłam, więc pojechałam! Dziś mam taką równą rocznicę, bo dokładanie sześć lat byłam na moim pierwszym parkrunie!
Niżej Bibs. Miałam słój z mixem kasz, który wsypywałam do psich wywarów i wysypałam to ptakom. Niemniej jednak pies sobie przypomniał, że to JEGO i zeżarł takie suche… Też chce być fit?

<><>
Widzieliście jakie CUDA dzieją się na Jarmarkach Adwentowych w Niemczech? Diabli się „FLEKSUJE”, że jutro jedzie na wursta i apfel-strudel, a przy okazji zobaczy Mikołaja w saniach W POWIETRZU, a ja już mu zagroziłam, że za rok zwalimy się w tym okresie na głowę! Śmiesznie ludzie piszą w komentarzach pod tego typu filmikami, że „mam 29 lat i właśnie uwierzyłem w Mikołaja”! Uwierzmy i MY!

