śliwki

  • Które śliwki, Pani nałożyć?
  • No nie wiem…
  • Suszone, wędzone, węgierki…
  • Suszone…
  • Dam Pani suszone węgierki. Nie wędzone. Za 10 pln.

Wiecie jakie suszone śliwki lubicie? Ja nie miałam pojęcia. Jak kupujesz w sklepie to po prostu bierzesz paczkę suszonych śliwek, ale JAKIE to są??? Kupowałam brukselkę, lecz wszyscy do TEGO gościa, podbijali po suszone śliwki. I WIEDZIELI jakie chcą… A ponieważ nie zdarzyło mi się, by produkt kupiony na rynku mi nie pasował, to zaryzykowałam. Tak myślę, że zawsze robiłam kaszę ze śliwkami, ale może spróbuję też zrobić ciasto czekoladowe z suszonymi śliwkami? To mój ulubiony smak lodów (czekolada ze śliwką) i może się uda?

A na rynek pojechałam bo mi się skończyły warzywa. Robię te zupy i są mi POTRZEBNE. Wczoraj miałam zupowy falstart, bo zrobiłam wybitny wywar na wołowinie, ale nie miałam tematu… Ziemniaki miałam dwa, kapusty kiszonej brak, kaszy brak, przecieru pomidorowego brak, fasolową to chyba trzeba jakoś namoczyć i wymyśliłam soczewicę! Ale nie miałam czerwonej, więc wsypałam czarną. I zupa wyszła mi w kolorze ścierki. SMACZNA, ale estetyka leży. NIKT tego nie zje, bo każde warzywo, które w niej było, zabarwiło się na szaro. No dobra, ZJEM ja, ale pozostałym domowym koneserom przygotuję coś INNEGO!

<><>

Dziś spotkałam się z babcią. Chciałam ją zabrać w dwa zakupowe miejsca, bo ciągle jej obiecuję i ciągle nie możemy się zgrać. Był problem, bo nie zabrałyśmy dziadka, bo on ma problemy z chodzeniem i chociaż NIE lubi być pomijany, to byśmy nie dały rady wszystkiego, bez nerwów, TAK błyskawicznie obskoczyć. A tak Lutka już zna oba miejsca i mogą sobie w wolnej chwili OBOJE podjechać. Jedno to było nasze ulubione zagłębie marktów typu dealz, action i tym podobne, drugie to galeria handlowa na końcu świata, gdzie jest sklep, co to niego do niedawna pół Polski zmierzało (teraz są już w innych miastach też). Wyprawa nam się udała! Jak siadłyśmy na kawę i mama powiedziała: Podzielmy te dwie torby, to zgodnie z prawdą odpowiedziałam: ALE wszystko jest Twoje. 🙂 To duży sukces także wyjątkowo się cieszę!

<><>

Dyńka. USZYTA. Zszedł Mieszko do mnie o 21-szej, że musi uszyć „dynię na technikę”. Bo szyją od miesiąca i już wszyscy uszyli a on NIE potrafi. Miał zszytą JEDNĄ krawędź. Pomogła mu Lilka, bo ja coś tam robiłam, potem włączyłam się ja i na koniec został klejem na gorąco przyklejony liść. A niby taki zdolny!