
Znacie słowo „haul”? To takie określenie zakupowych łupów, ale też prezentacji czegoś. W necie mamy mnóstwo hauli z Zary/hauli z Primarka i HAULE robi Łucja dla Matiego gdy wracamy z zakupów. Bierze to CO kupione i mówi: Idę robić haula dla Matiego. No i grudzień haulami adwentowych kalendarzy stoi. MY mamy ich dużo. Każde dziecko ma SWÓJ, a oprócz tego są dwa z czekoladkami, które otworzyliśmy tydzień temu i codziennie do szkoły JEST otwierane któreś okienko (właściwie to TRZY okienka). Mieszko ma klockowy i dziś otworzył sobie 23-cie okienko, bo przyśniło mu się, że będzie tam określona figurka i NAWET założył się o to z kumplem. Figurka oczywiście była INNA, ale na szczęście kumpel o zakładzie zapomniał.
Wyżej macie Lilkę prezentującą JEJ jedynkę w kalendarzu. Wiecie dlaczego tak ręce się trzyma? Chodzi o to, żeby kamerka szybciej złapała ostrość. Fotka zrobiona RANO, ale u nas RANO, tzn. w NOCY, dlatego ciemno!
<><>
Grudzień. Przed nami osiem dni, które będą BARDZO zawalone. W przyszłym tygodniu ma się pojawić Diabli i dobrze, bo cała masa tematów po prostu na siebie nachodzi. Wielkimi krokami zbliża się operacja Łucji i mam nadzieję, że się odbędzie, chociaż nie jestem w stanie dodzwonić się do anestezjologa. Te ostatnie dni panna spędza wyjątkowo intensywnie. We wtorek miała spotkanie z koleżankami, w środę była z inną przyjaciółką w kinie (odbierałam ją na mieście przed 21-szą), dziś pojechała po piżamę dla Matiego (na Mikołajki) i mam wrażenie, że fundusze ma z kasy, którą otrzymuje na śniadaniówki. Jutro jadą we dwoje do wodnego parku (pewnie wrócą o 22-giej), potem mam nadzieję, że chwilę pośpią, bo przecież ona przed szóstą wstaje. NIEDŁUGO, bo w sobotę ruszają na łyżwy (byłam już zaostrzyć), a noc z soboty na niedzielę spędza w domu u przyszłej teściowej pod jej czujnym okiem. I to i tak jest NIC, przed tą kumulacją, która zacznie się w poniedziałek. Buf.
- Pomyśl sobie Łucja, że większość ludzi tak NIE ma.
- Wiem.
- Ale u nas ZAWSZE było tak dużo. Ludzie mają te atrakcje pojedynczo… Chyba…
- Pomyśl, że są tacy, którzy się ekscytują meczem.
- 🙂 To prawda. Też zresztą powinnyśmy!
U dziewczyn w szkole są strefy kibiców. Niżej widzicie fragment klasy Łucji. Panna z Matim siedzą w pierwszej ławce i Łucji widać ŁOKIEĆ w beżowej bluzie. Jest zajęta, bo tworzy esemesa. Podobnie do mnie wtedy pisała!

