Gdybym miała dać mijającemu rokowi hasło, użyłam słowa OŚWIECENIE. Zimny prysznic, otrzeźwienie albo przebudzenie. Wszystko co się w nim wydarzyło było jak wyciągnięcie z Matrixa. I co gorsza mam wrażenie, że ten szok przeżyliśmy wszyscy. Skończy się pandemia, będzie jak dawniej. A nie! Bo przecież może być wojna. Może być inflacja. Ludzie mogą tracić pracę, albo na skutek minionych lat dochodzić do wniosku, że nie chcą być w tym miejscu gdzie dawniej. Jest nas osiem miliardów i przyrostu nic nie zatrzymuje. Jest jak podczas okupacji. Po okresie gdy dzieci było mniej mamy znowu boom. Oczywiście ja, podobnie jak Wy jesteśmy w tym 1% procencie uprzywilejowanych, ale CZY to nie czyni całego obrazu jeszcze bardziej makabrycznym?
W skali micro mój świat mi pokazał, że coś NIE tak sobie wykombinowałam… Że NIE dam rady wszystkiego. To jak bardzo zawaliłam poprzedni rok szkolny, jest niewyobrażalne. Nie wiem jak kobiety dają sobie radę by objąć wszystko i dłuższą chwilę zakładałam, że to TYLKO moja nieudolność połączenia pracy i życia domowego. ALE spotkałam wczoraj rano znajomą, która przeszła dokładnie to samo i osiągnęła ten etap, że postanowiła ODDAĆ dzieci byłemu mężowi. Powiedziała: Ja chcę je raz na 2 tygodnie. Przysyłaj mi informacje, kiedy mam jakiegoś lekarza z nimi, albo wywiadówkę. Ja będę wpisywać sobie do kalendarza i będę tam jeździć. Nie dam rady wszystkiego ciągnąć dalej. Tego po prostu jest strasznie dużo. Wyszykować rano wszystkich, wyprowadzić psa (przed wszystkimi), zaopatrzyć dom, zajrzeć na pocztę czy do jakiegoś urzędu, dopilnować badań lekarskich, ugotować, posprzątać, pouczyć się z dziećmi, porozmawiać z nimi, pomalować się i zaplanować weekend/wakacje/zakupy i do tego przejść przez pracę, która od Ciebie wymaga, jest czasowa i stresująca. I nie olać szkoleń, zebrań i samorozwoju. To było za dużo. Moja decyzja ze środka lata, żeby odpuścić, przynajmniej do momentu operacji Łucji była jedyną sensowną opcją.
Oczywiście JEST trudno i bardzo się boję CO dalej oraz jak mam to wszystko poprowadzić, ale nie żałuję, bo operacja Łucji miała jednak wysoką emocjonalną wagę, co dotarło do mnie dopiero gdy się odbyła. Btw. wybuchła wojna i miałam bardzo duży dyskomfort, że nie mogę się w to włączyć. Myślałam, że skoro językowo bym się przydała i łatwo komunikuję się z obcymi ludźmi to TAM, na granicy mogłam pomagać. Co więcej gdzieś taka propozycja się pojawiła: organizacja kursów j.polskiego. TYLKO, że NIE mogłam. Nie mogłam, bo nie miałam jak. Bo gdzieś byłam przywiązana i nie było opcji bym to rzuciła, by robić coś ważnego. I takie wewnętrzne szamotanie towarzyszyło mi długo. Z drugiej strony pamiętajmy (jako pozyw), że w tym roku okazaliśmy się PRZYDATNI jako naród. Pomagaliśmy uchodźcom i chyba nie będzie przesady, jeżeli powiem, że zmienił się całkowicie obraz Polaka na świecie.
Zatruta została Odra, w Stanach był huragan, w Azji powódź, a w Europie susza. Za to w Iranie kobiety się zbuntowały (OŚWIECENIE) i zdjęły chusty. Pandemia przycichła, ale nie odeszła. Mutuje i pomimo trzech dawek, nie wykluczam, że będę robiła kolejne szczepienia. Gugiel wyszukiwarka mówi, że szukaliśmy Johny Deppa (każdego ciekawiło o CO chodzi w tym jego procesie), a z takich śmiesznych rzeczy to na hasło KTO w polskim necie królowało: KTO zginął w Hamlecie (widzicie tych licealistów, którzy na lekcji pod stołem guglają odpowiedź?).
Za nami pierwszy pełny rok porannego wstawania. I z tym potrafimy funkcjonować. Pobudka o 5:30 jest trudna, ale DA radę. Dobrze, że pierwszy semestr Lilki mogłam ją podrzucać na autobus. Cieszę się, że nadgoniłam ze sobą i z dziećmi badania lekarskie. Łucja jest już po dwóch dawkach dodatkowej szczepionki na HPV, Lilka po jednej i w styczniu będzie druga. Udały nam się podróże. Zaczęliśmy korzystać z tego udogodnienia, że Diabli jest za granicą i dwukrotnie go w tych Niemcach odwiedziliśmy. Byliśmy też w Brukseli, a wakacje w Polsce, wyszły nam bardzo fajnie (Kraków, Lublin i morze). Łucja była w Szwajcarii i letnia nowość, że jeździmy z KIMŚ przeszła na rok szkolny. Zabieramy ze sobą albo chłopaka Łucji, albo kolegów Mieszka.
Łucja ma chłopaka. Przeraziło mnie tempo tego związku, ale działo się to w momencie, gdy wszystko mi uciekało, LECZ to dobry chłopak, bardzo lubię jego mamę i niewiarygodnie nam pomógł przy operacji Łucji. Wchłonął się w naszą ekipę i jest naszym wyjazdowym kompanem. Panna ma lepszą samoocenę i zrobiła się pewna siebie. Bilans relacji jest zdecydowanie na plus i wspaniale, że jest. Lilka dostała się do szkoły średniej i DAJE sobie radę, a Mieszko chodzi na zajęcia garncarskie i jestem zachwycona, że go tam wcisnęłam. Ja znowu zaglądam na siłownię.
Doskonałe kulinarne zestawienie 2022 macie u Basi Stareckiej, a nasze odzieżowe rewolucje są na szafie.
W KATEGORII NAJ
⭗Przepisy – Tik-Tok. Co jakiś czas któreś mi brzęczy, że „widział TAKI przepis”, po czym TO robimy. Przed chwilą np. Mieszko chciał zrobić mini-pizze w bułkach. To raczej są porażki smakowe, ale cieszę się, że jest w nich chęć wymyślania jedzenia!
⭗Osobowość– Zelenski. I tu właściwie nie ma konkurencji. Gość przeszedł taką drogę w tym jak się go postrzega i świat go kocha. Wiem, wszyscy już jesteśmy tą wojną znużeni, ale obiektywnie patrząc na niego jednomyślnie czujemy podziw i szacunek.
⭗Influencer: w tym roku obserwowałam całą masę osób. Niektóre Wam na bieżąco linkowałam, inni byli dla mnie inspiracją. Prezenterka z Stanów; babka, która robi kolaże z drewna; twórczyni przepięknych broszek (locamonrosa); ludzie tworzący biżuterię z barwionego bursztynu (amber doris); niesamowity podróżnik (JanJanusz); gość, który pokazuje jak POZOWAĆ na zdjeciach (Mr.Desante); różni fotografowie; goście, którzy robią show ze złotą płachtą (siegfriedundjoy), itd… W kategorii satysfakcja wygrał na pewno Francuz, który robi desery. Nazywa się Cedrig Grolet, jest np. na Instagramie i patrzenie JAK pracuje jest hipnotyzujące.
⭗Spec od sociali- Muzeum Narodowe. Ja nie wiem KTO robi tę stronę, czy jest to jedna osoba, czy grupa osób, ale nie ma innego muzeum, które miało w tym roku TAKI PR! Wystawa o Witkacym? Zrobimy nakładkę na Insta! Albo ta obecna o „Przesileniu”? To pierwsza wystawa, którą mamy w planach na 2023!
⭗Wtopa kosmetyczna: maski algowe i żele do ciała… Używam dużo kosmetyków. Naprawdę sporo. Nie są złe, efekt końcowy (czyli JA), jakoś się trzyma, a nie ma w mojej kosmetyczce nic drogiego. Trzycyfrowych nie ma w ogóle, a w obrębie dwucyfrowych nie ma chyba również takich z cyfrą pierwszą większą niż 4. Za to jest ich NIE mało i zdarzają się porażki. Tegoroczne to maski algowe (zużyje do końca, ale mam dosyć tego skubania) i żele do ciała, po których się mam wrażenie kleję.
⭗Marka i kosmetyk: najwięcej kupiłam kosmetyków Apisa (żele do twarzy, maseczki, kosmetyki do kąpieli), ale przebiło wszystko zapachami Uzdrovisco (ich maseczka z rokitnikiem). Tołpa również dostała drugą szansę i ich maseczki w saszetkach są cudowne.
⭗Kanał filmowy: Amazon Prime. To był rok kanałów filmowych. Mamy ich MORZE do wyboru. W moim świecie wszyscy kombinują jak podłączyć się pod Apple TV oraz amerykańskie Hulu, ale maMY i (sherowanego) Netflixa, HBO, Disneya i Prime Video. Dzieciaki siedzą na Disneyu, a ja kocham Amazona. Każdy, absolutnie każdy film i serial stamtąd był strzałem w 10-tkę. No i nie mieli tak jak HBO.
⭗Nurt filmowy: prequele: Ród smoka i Pierscienie Władzy. Czyli co było PRZED. Mi oba te seriale się podobały, ale chyba wolę o tym co było PÓŹNIEJ.
⭗Apka: zmiany na Instagramie, że stał się on platformą promująca wyłącznie filmiki wymusiły nauczenie się tworzenia pionowego Video. Umówmy się, że nie jest moim celem stworzenie liczebnego w followersów konta, ale nie lubię uczucia, że wszyscy COŚ już potrafią, a ja NIE. Lilka zainstalowała mi CAPCAT-a i na nim przycinam filmiki, żeby je połączyć w całość. Ja wiem, że cały czas nie jest to produkt premium, ale jest dla mnie miłe, że UMIEM 🙂
⭗Piosenka: wykopałam w tym roku Davida Guettę. Czy wiecie, że on ma 54 lata? Gość jest DJ-em od zawsze. Utrzymuje się w tym i kocha to. Ma rodzinę (syna w wieku Łucji) i ma pasję. Obserwuję jego profil na Insta i naprawdę zazdroszczę, że podążył za czymś tak mocno i tam z tym trafił. Jego piosenka: I’m good and I’m feeling alrigtht jest podobna bitem do Blue -hitu sprzed 20 lat, ale była chyba najczęściej używaną piosenką jako ścieżka do rolek.
⭗Domowa innowacja: w sumie to żaden Einstainowy produkt nie przychodzi mi do głowy. Chwalę sobie niemiecką chemię, ale temat porządków porywa mnie średnio… Odkryłam wczoraj na insta dziewczyny, co inspirująco sprzątają i mam plan wyszorować FUGI i pralkę. ZA to, w 2022 zaczęłam dzielić KOLORY na dwa prania. Kolory czerwone, różowe i żółte RAZEM (bluzy z Biedry to sprawiły, bo fajne są, acz farbują), a jasne zielenie, błękity, fiolety i krateczki OSOBNO.
⭗Książka: dużo było bardzo dobrych! Zaczęłam czytać dopiero na wakacje, ale nadganiam szybko! Rok zamykam „Marzeniem pani Benson” i chyba właśnie historie o kobietach i rodach kobiecych pasowały mi najbardziej („Samotność znaczy Soledad”, „Stan zdumienia”) W kwestii audiobooków też był wysyp świetnych… Podobał mi się „Czarny Łabędź”, „Służąca”, „Dziobak Literatury” i „Adwokat”… Najlepsza jednak chyba była Cherezińska i jej losy Hardej!
⭗Kierunek: Niemcy: 2x w ciągu całego roku! – i tendencja pewnie się utrzyma!
⭗Serial: Świetny był Peritheal. I Amazowe seriale z tą równoległą rzeczywistością bardzo mi pasowały. Nocne Niebo, Wolf like me, Expanse, Absentia i Devils Hour. Naprawdę każdy był wciągający. Spoza universum Amazona doskonała była Wielka Woda czyli story o powodzi we Wrocławiu. Moi rodzice mają Sylwestrowy Plan: maraton właśnie z Wielką Wodą. Łucji bardzo podobała się Wednesday, a Mieszko obejrzał chyba CAŁE anime świata.
⭗Skam, czyli coś NIEPOTRZEBNEGO: kominki zapachowe z woskami. Kupiłam tego cały zestaw i jest to zawracanie głowy. Świeczki zapachowe są zdecydowanie lepsze!
⭗Lek: krople do oczu! Strasznie mi wysychają oczy. Okulista powiedziała, że musiałam się dosyć mocno przez wiele miesięcy odwodnić, bo to wysuszenie jest nieodwracalne. Tak było, krople pomagają.
⭗Słowo: NPC. To taka szara ludzka masa. Nasze słowo roku i może GigaChad, bo często się z tego nabijamy!
⭗ZWROT: „MAM głowę w pralce”. Zaczęłam to ja, kiedy coś robiłam w łazience i wkładałam pranie do pralki, pochylałam się i NIC nie słyszałam, a ONE do mnie coś mówiły. Któreś coś mówiło. I tak już zostało. Zawsze gdy coś ktoś woła i inne nie słyszy, odkrzykujemy: MAM głowę w pralce!
⭗Film: Podobali nam się z Lilką ci niekomfortowi kanibale w „Do ostatniej kosteczki”, na którym byłyśmy w kinie, LECZ „Avatar” to przełom w kinematografii! Mieszko za najlepszego uznał Spidemana.
⭗Auto: DACIA. Pomimo problemów z moim autem, kolejne też będzie tej marki. Dołaczyłam do grup Dacio-lubów i nowe Dacie w kolorach straży granicznej są przepiękne. No i mam serwis, który mi moje auto ogarnia i jest to pewnego rodzaju tegoroczne odkrycie!
⭗Mem? Wklejałam go Wam. O tym jak wygląda duchowy przełom. O tym jak myślimy, że wygląda i jak wygląda naprawdę. Pokażę Wam też mema, którego zrobiła Lika na fizykę. Dostała za niego szóstkę! 🙂
POST gigant! Plany na 2023 w przyszłym roku! 😀