Koniec kwietnia

Wracają do szkół. I chyba dobrze, TYLKO że założyłam, że… już nie wrócą! Wykombinowałam więc, żeby zapisać Łucję do sanatorium na czerwiec. Musi tego lata odbębnić turnus, ale szkoda mi było wakacji. Taki byle jaki ten rok, jeśli chodzi o atrakcje i chciałam przez wrześniem, szkołą średnią (Ł), klasą 8 (L) i klasą 4 (M) naładować baterie. A gdyby mi panna zniknęła na miesiąc to pewnie wysłałabym maluchy na kolonie i wszystko było rozbabrane… Gdy po ostatniej wizycie u ortopedy zaproponowano nam termin od 31 maja powiedziałam: TAK!, tyle, że wracają do szkół i całe te utęsknione życie socjalne Łucje ominie (mamy dość napiętą sytuację w domu z TEGO powodu)… Ale rozumiecie to? Gdyby NIE wracali do szkół, to odcinek po egzaminach ośmioklasisty byłby dość jałowy. Lekcje zdalne by się raczej już nie odbywały, dzieciaki by się snuły po placach zabaw i leżały z telefonami przed telewizorem…

ZA to odebrany jest kolejny gorset, który w końcu NIE ciśnie! I tu jest niezła akcja, bo protetyk, który pobierał miarę to taki gość, który zawsze bardzo starał się TAK zrobić ten pomiar, żeby panna nie poczuła się niezręcznie. Zresztą robił to świetnie i bardzo mi się to podobało. ALE ona robi się DUŻA i co tu kryć efektowna. Dziś, kiedy przymierzyła ten gorset i on z innym protetykiem weszli żeby sprawdzić czy dobrze leży, obu się wyrwało: ALE biodra! 🙂 No MA…. Lutka gdy jej o tym opowiadałam powiedziała, że to po nas, ale ja przed dziećmi to eskę nosiłam, a TA już w emce chodzi.

Torcik na komunię zamówiony. Będzie KSIĘGA. Biała z hostią o smaku czekolady. Nie miały dziewczyny (one miały eleganckie białe), a młody będzie miał! Pokrowce na krzesła już wysłane – to jakaś firma krzak z drugiego końca Polski, znaleziona na olx-ie. Bez opcji faktury i płatność za pobraniem, bo nie mają rachunku. Mhm… Na pewno! Ale nie grymaśmy, załatwione również! Patrząc na obostrzenia wiedzę też, że Lutka będzie mogła sobie kupić sukienkę na komunię w sklepie i zdąży przed ósmym maja, a ja dam radę kupić pannom białe rajstopy, jeśli uznamy to za wskazane. Siłownie dopiero od czerwca i to akurat słabe, bo jakoś tak się rozlałam, że mnie to przeraża… Moja była instruktorka zumby robi spotkania na parkingu pod szkołą, ale zwyczajnie mi się NIE chce! Równo cztery lata temu Mieszko rozpoczął naukę jazdy na deskorolce. Był instruktor i cała grupa! Mistrzem nie został, ale jak strasznie DUŻO się wtedy działo!!! Ach i szykowaliśmy się właśnie na wycieczkę na Polesie… Ależ tam było PIĘKNIE!

<><>

  • Wiesz mamo, ganialiśmy się wczoraj w berka na wuefie – opowiadał MI młody w drodze do cukierni…btw. torcik ma być w środku CZEKOLADOWY.
  • I wywróciłeś się?
  • Nie. Ale jeden kolega mi powiedział, że jak go nie złapię, to mi coś kupi w Żabce.
  • A złapałeś?
  • Nie. Po szkole poszliśmy do Żabki i kupił mi hot-doga.

Widzicie jaka przepaść w stosunku do tego co było cztery lata temu!!!??