Dużo jest w necie bardzo fajnych treści. Nie docierałam do nich wcześniej, a teraz szukając „innych” materiałów dla moich uczniów trafiam na na naprawdę niezwykłe rzeczy, którymi katuję RÓWNIEŻ moją-domową-ekipę. Jest np. na jutubie świetny kanał HiHo Kids, gdzie dzieciaki rozmawiają z różnymi osobami. Rozmowa z uchodźcą z DRC (Konga) była tak doskonała, że Łucja opierając się na niej napisała na religię elaborat o wygnańcach i tułaczach (wszystkie filmiki są 6-7 minutowe), świetny był odcinek o nastoletniej mamie i niedoszłym samobójcy. Ci co opowiadali o pracy w szpitalu, albo wirusolog też byli wyjątkowi, podobnie jak były gangster. Dziś obejrzeliśmy pogadankę z babeczką, która przeżyła strzelaninę w szkole te 8 lat temu i założyła fundację zapobiegającą takim zjawiskom -> ona właśnie przypominała, żeby być wdzięcznym za te wszystkie utrudnienia naszego codziennego życia, bo są prawdziwe i znaczą tyle, że ŻYJEMY (The privilege to have annoyances is a real thing.)
<>
Poniedziałek. Druga dawka szczepienia za mną (dziadki też już zaszczepione) i bardzo się z tego cieszę! Mieszko był w szkole, w szkole byłam też ja i hybrydowe to jest najgorsze możliwe rozwiązanie. Albo w tę, albo we w tę. Poza tym dzieci dziś były wyjątkowo nieznośne… Niemalże jak po wakacjach! Ach i się dziś NIE wyspałam! Obudziłam się o piątej bo miałam dziwny sen. Że jesteśmy w jednym domu i tam jest pięknie. Po salonie skaczą szczupłe, długonogie koty, weszliśmy do kuchni, a tam po podłodze przebiegł należący do dzieci gospodarzy puchaty szynszyl, a z kąta wyszła do nas śnieżnobiała owieczka. W zlewie była góra pięknych i brudnych naczyń. Spojrzałam na nie i zobaczyłam, że Łucja stanęła przy tym zlewie i zaczęła je myć. „Pomyślałam, że może pozwolą mi tu zostać”. Pierwsze WIĘC co zrobiłam, gdy się obudziła, to urządziłam JEJ awanturę… Że wiem, że nasz dom jest pełen deficytów i NIE mamy owieczki, ale nie MA prawa mnie zostawiać! 😀

