kilka godzin przed powrotem do szkół

Tak mi się marzy jakiś wyjazd nawet na jeden dzień, gdzieś DALEJ na spacer… Ale po prostu, zwyczajnie, jesteśmy jak chomiki w kołowrotku. Logistyka komunijna, zaległe lekcje i próba weekendowego nadganiania porządków… Obserwuję taką babeczkę na insta i oni kupili kampera. I pojechali nad morze. Dzieci z tabletami na lekcjach zdalnych na łóżkach w środku i świat stoi otworem. Zazdroszczę!

Dziś podskoczyliśmy do dziadków! W ramach układania menu na komunię Mieszka zaproponowałam kuchnię turecką. Zupy robi Lutka, a ja przygotuję drugie. Przyszła mi paka przypraw i gęstych melas do tych potraw i wraz z moją ulubioną ostatnio książką kucharską (Stambuł na talerzu) przygotowałam dziś dla dziadków menu degustacyjne drugich dań i przystawek. Prezentacja nie obejmowała wszystkiego: takiego np. kurczaka z kiszonymi cytrynami JUŻ im robiłam, więc wiedzą jak smakuje. Zrobiłam serek z jogurtu greckiego (labne), fasolę duszoną w pomidorach (Kuru Fasulye), sałatkę z fasoli i czerwonej cebuli z tahiną (Piyaz), zapiekane bakłażany z pomdorami, które będą głównym ciepłym daniem w sekcji wege (Imam Bayild) oraz coś absolutnie wybitnego, co wejdzie do naszego stałego jadłospisu, czyli pikantną pastę z pieczonej papryki (Muhamarra). I właściwie to wszystko wejdzie w skład obiadu. Rzeczy na zimno mogę przygotować dzień wcześniej, a w dniu imprezy co niektóre muszę po prostu wstawić do piekarnika.

<><>

  • Mieszko, czy namalowałeś już forsycję? O zaległe zadania domowe nie będę się pytać.
  • Nie… Rano zrobię, kiedy słońce oświetli naszą forsycję przed domem i będzie ją lepiej widać.
  • RANO, to TY idziesz do SZKOŁY!!! Namaluj z pamięci!!!!