W tym tygodniu…

Stałam w kolejce do rejestracji dzieci gdzieś tam i była przede mną „starsza pani”. Ponieważ byłam Lilką zagaiła, że MY, możemy z boku podejść. Nie było takiej potrzeby, więc odpowiedziałam, że jest okej i my sobie spokojnie zaczekamy. Na krzesełku obok kolejki siedział jej mąż. Ona zapisała siebie i zawoła JEGO. Zdzisław! On, też o lasce, podszedł i ona przez tę szybkę zaczęła zapisywać jego…. I mówi, że męża TEŻ na kontrolę biodra. Ta babka za szybą, nie usłyszała, więc Zdzisio fuknął NA żonę, że ma mówić DO okienka. I ona pogodnie się przesunęła bliżej okienka i… TO powtórzyła. A potem musiała podać jego datę urodzenia i podała 1932. [WOW!!] Robi wrażenie taki wiek!! Przetrwali, pewnie razem, drugą wojnę światową, PRL, a na koniec pandemię. I wiem, że nie było łatwo, bo związki to ciężka praca, a okoliczności jakie funduje nam rzeczywistość są niewyobrażalne. Dużo zdrowia dla takich dzielnych par!

Poniedziałek. Nowy tydzień! Coś tam mamy do załatwienia, przybyły zamówione sukienki moje i dziewczyn (tempo wysyłki mają te sklepy TERAZ niewiarygodne) i JEDNA moja jest do zwrotu… Na popołudniowych zakupach (po lekcjach, po karmę dla zwierząt) nabyłam w promocji płyn do czyszczenia o zapachu zimowego lasu i świątecznej pomarańczy (promocja limitowanej kolekcji była spora, a mi jest absolutnie wszystko jedno). Zamówiłam RÓWNIEŻ czekoladki na Komunię, a Lilka zrobiła wianek na drzwi na TEN dzień! Z rozpędu powstał też taki niebiesko-biały dla dziadków. Na deszczowe dni, chyba się nada? Te piankowe różyczki mamy z alika i chyba zamówimy jeszcze jakieś kolory!

<><>

Na psi spacer zabrałam Mieszka. I tak mu mówię:

  • Zobacz, jak pies wymusza komunikację. Każdy kto idzie i ten zwierz go ciągnie, musi się zatrzymać przy innym właścicielu psa. I gada się o niczym. Pies uczy komunikacji.
  • Pies to najlepsze ze zwierząt. Wpływa dobrze na hormon szczęścia i łagodzi jakiś tam inny hormon. Nie pamiętam jak się nazywa. Wymusza też na nas aktywność fizyczną.

:0