Sprzątam te kuchenne szafki i mam światło… Iluminati… Półki zapełnione stają się nagle puste… Wrażenie niezwykłe, wywaliłam kilka foremek i tortownicę, petardę dziecięcej zastawy mam przygotowaną do przekazania dalej, poleciały też plastikowe pojemniki i otwarte od wieków paczki z chrupkami do mleka. Lecz nastał moment, gdy mam zawaloną kuchnię i najchętniej bym już wywaliła WSZYSTKO co wyjęłam z szafek. Znaczy się czas na przerwę 😉
Zamówiłam stroje dla NAS – na komunię Mieszka; byłam w knajpie, która może nam dostarczyć katering, A teraz czekam na potwierdzenie od gości, czy będą? Jeśli nie uzbieram połowy z potrzebnych mi uczestników, przełożę świętowanie na letnie wyciszenie pandemii… Czyli będzie można przybyć pod kościół – aczkolwiek mamy info, że CHOCIAŻ sytuacja zmienia się dynamicznie, TO w wersji skrajnej musimy być gotowi, że do kościoła będą wchodzić pojedynczo dzieci z JEDNYM rodzicem chrzestnym.
Wrzucę Wam fotkę Moskwy. Tam kwiecień ukwiecony i słoneczny! Ależ chce MI się TAM pojechać!!!

