
Sąsiedzi wynaleźli super usługę… Na jesieni ktoś przyjechał do nich dostawczakiem i zabrał wszystkie rowery. Fajnie, pomyślałam… Przechowalnia, która przyjeżdża po sprzęt! Nie musisz kombinować jak to przewieźć, no i pozbywasz się z domu klamotów na zimę. ALE, to tylko początek! Otóż wczoraj, ten sam van przyjechał i przywiózł im te rowery. I są wyczyszczone, łańcuchy wykąpane w oleju, a koła dopompowane. Jeszcze cała rodzina sprawdzała, czy wysokość siodełek jest okej i gość od razu z narzędziami zmieniał dzieciom i jej, bo chciała jakoś inaczej niż na jesieni.
U nas tak premium nie ma, ale rowery od dziadków JUŻ przywiezione wszystkie, a DZIŚ z Mieszkiem zrobiłam pierwszą trasę. Przejechaliśmy przez serwis rowerowy, gdzie nam dopompowano koła i gość kazał uzupełniać powietrze co 3 tygodnie. Ponadto „bziuknięto” nam W5 na przerzutki! A potem ruszyliśmy po bubble tea dla wszystkich! Odcinek był niedługi, bo 4 km w jedną stronę, jutro na dodatek straszą śniegiem, ale sezon rozpoczęty!
<><>
Archiwizacyjnie wrzucę, że szaleję dalej z mikserem, zrobiłam humus oraz tatara z suszonych pomidorów i HUMUS smakuje Lilianie. Nawet bardzo i jest to WYJĄTKOWO miłe, bo nareszcie mam wspólnika do jedzenia! 🙂

