Plan na weekend: chowanie ozdóbek Wielkanocnych i … rozmrażanie lodówki :(((

Byłam dziś u okulisty. Krzycho ma duże problemy z oczami, auta już nie prowadzi, książek nie czyta, co dla człowieka ZAWSZE zaczytanego jest ogromną katastrofą. A ja jestem do taty podobna zdrowotnie i pomijając regularną wizytę, którą chciałam odbyć, zastanawiałam się czy można mnie podpiąć pod jakiś program profilaktyki jaskry?? Iiii? Wszystko na razie gra (warto chodzić do lekarzy, bo czasem mówią MIŁE rzeczy)! Siadłam do jednego urządzenia, drugiego, trzeciego, świeciła mi w oczy, pykała powietrzem i kazała patrzeć na coraz bardziej rozmywające się symbole. Mam za suche oczy, więc mam brać krople. Zapytałam się o jakieś witaminy, a ona wyjęła mi z szuflady kilka opakowań 🙂 Jak będą mi pasować mogę sobie raz na jakiś czas kupować! Kontrola za dwa lata, ale pewnie pójdę wcześniej!

Piątek, po naprawdę krótkim tygodniu! Lilka nadrabia zadania domowe z plastyki: właśnie maże pastelami kota leżącego w wiosennej trawie, a wcześniej robiła instalację o ekologii w technice ASAMBLAŻU (wyżej ją macie). Dziś muszę jeszcze jakiś obiad zrobić i wyciągnąć Łucję na spacer z Bibs. Ostatnio na rehabilitacji zakręciło się w jej głowie i tak myślę, że panna jest po prostu niedotleniona… Za to, jeśli chodzi o Mieszka, przyłapałam go DZIŚ, że znowu nie uważał na lekcjach… Weszłam do jego pokoju, pani gadała z ipada na biurku, a przez środek pokoju biegł gigantyczny tor z płytek lego… Gdy mnie zobaczył wykrzyknął: Zobacz mamo, co znalazłem! Ta figurka to unikat! Jest dużo warta! I wygląda na to, że musiałam ją kiedyś kupić???