Wesołych!

Położna z Auschwitz została moją książką „poczekalnianą”. To taki spory stosik książek, których NIE czytam przed snem. Bo są to opowiadania, albo inne krótkie formy, bo jest to dokument, który zawiera sporo faktów, albo jak w tym przypadku: bo jest to za ciężkie żeby to czytać w łóżku. Nie bywam w poczekalniach często, ale np. raz w tygodniu Łucja ma rehabilitację i JA przed tym gabinetem godzinę czekam. Poza tym mam wrażenie, że oczy od komórki męczą mi się szybciej, więc za każdym razem kiedy mam do zabicia kwadrans sięgam po książkę schowaną w samochodowym schowku.

To mocna książka, ale jest tam jedna dobra myśl. Jedna z lekarek opisuje rozmowę z lekarzem, który przyjechał z Rzeszy. Zapytał się ją, jaki jest procent komplikacji poporodowych, chorób położniczych, czy źle zakończonych porodów? I ona odpowiedziała mu: zero. Bo wszystkie dzieci rodziły się żywe i zdrowe. CD był gorszy, ale na świat przychodziły ZAWSZE. I było to niewiarygodne, nie tylko na tamte, ale i obecne czasy. Ona to tłumaczy, że być może ciała matek były zbyt słabe by stanowić pożywkę dla bakterii, ale dodaje też, że był to niewiarygodny triumf życia nad śmiercią. W krainie mroku i beznadziei ŻYCIE tak walczyło o to by wygrać. Rzeczywiście to dowód, nawet jeśli nie na odgórny ład, to świadectwo na równowagę na świecie. Na siłę, która stara się wyrównać szanse, pomiędzy białym a czarnym.

Wielkanoc to Święto Życia. Jajko to życie. Budząca się po zimie przyroda to życie. Światło i dzień, którego coraz więcej to też życie. Widzicie jak inaczej patrzymy na pandemię po roku? Ubiegłoroczna Wielkanoc była trochę straszna. Wszyscy się baliśmy, chociaż zakładaliśmy, że to 2-3 tygodnie jeszcze potrwa. W tym roku, chociaż coraz częściej myślimy, że TO może się nie skończyć, nastroje mamy lepsze! To też triumf życia.

WSZYSTKIEGO WAM NAJLEPSZEGO NA TE ŚWIĘTA!!!!

<>

Na tegoroczny Prima Aprilis sporo było słabych żartów. W jednej mojej grupie ktoś wkleił bardzo obraźliwego posta z linkiem do profilu osoby, o której mówi. I jak kliknąłeś na ten link, to przekierowywało Cię na Twój profil. Minutę mi zajęło zrozumienie mechanizmu, ale ta minuta to było zdumienie, żal, walące serce. I bardzo źle ludzie na taki marny dowcip zareagowali. ZA TO, trafiłam na SUPER akcję. Taką, przerysowaną, zabawną, w której od początku wiedziałeś, że to Wielkanocny Prima Aprilis!

Gigantyczny królik, niczym King-Kong, zaatakował polskie miasta!!! 😀