
Logistyka tegoroczna w każdym chyba kościele jest niesamowita… Tam gdzie ja święciłam koszyczek było tak: na podwórko przed kościołem wpuszczał jeden ksiądz licząc wchodzących -> potem wchodziliśmy do kościoła i każdy siadał w osobnym rzędzie -> dwuminutowa msza -> wychodzimy po lewej, (przez Zakrystię) -> a po drodze mijaliśmy drugiego księdza (który święcił każdego z osobna)… 5 minut przerwy i do kościoła wtaczało się kolejne 30 osób. Sytuacja pandemii zmusza nas niezwykłych rozwiązań i naprawdę szczerze: WIELKIE brawa dla tych wszystkich pomysłów!
<>
Napisał Szczygieł ostatnio na Insta, żeby na Wielkanoc być dla siebie dobrym i robić sobie prezenty! No więc rozpędziłam się z ciastami… Po pierwsze okazało się, że chrzestna Mieszka piecze niezwykłe ciasta. Takie MEGA wyszukane w kształtach, z doskonałych składników i niepowtarzalne w smaku… A na święta przygotowała specjalne Wielkanocne boxy. Nie mamy za dużo kontaktu ze sobą, ale to wydawało mi się, DOBRĄ okazją do odświeżenia relacji, więc TAKI box (na fotce niżej fragment) zamówiłam. Pojechałam po niego z Mieszkiem, ona mieszka w kosmicznym apartamencie i dobrze, że wzięłam młodego bo nie mogłam znaleźć windy, a on sobie poradził. TO raz… DWA: kupiłam w naszej ulubionej cukierni DWIE babki i chałkę drożdżową. Nie byłam pewna tej chałki, ale zapytałam Liliany i ona powiedziała: JA NIE lubię. Ciasta drożdżowe lubią TYLKO starzy ludzie, czyli TY i babcia, więc KUP sobie. WIĘC kupiłam. Śmieszna akcja, bo gdy szłam do auta, JEDNA babka mi wypadła!!! Ona są zapakowane w takie plastikowe pojemniki, ONA efektownie wyleciała mi – a ja ją próbując złapać nawet podbiłam DO góry… NIC się JEJ nie stało, LECZ wszyscy na parkingu ZAMARLI trzymając się za usta. OCH NIE!!! TYLKO nie babka!!! Ale przetrwała 😉
I trzy pochwalę się jaki fajny prezent od Zajączka wymyśliłam dla Lilki. Otóż panna pokochała „Biedronkę i Czarnego Kota”. To ważne, bo ją NIC nie interesowało. Z każdego filmu zdarzało się jej wstać i wyjść. Łucja w tym wieku oglądała seriale, a pannę środkową nic NIE wciąga. Coś co jest w odcinkach i TRWA szans nie miało żadnych. A tu chwyciła ta kreskówka! Lilka ogląda sezon za sezonem (nawet po angielsku, jak nie ma po polsku), rozróżnia te akumy oraz zależności między bohaterami i BARDZO mnie to cieszy. I mam na parkrunie dziewczynę co robi biżuterię. Z półfabrykatów, kamieni i szkła. Głównie taką animalistyczną i ostatnio jak przyniosła kolejną partię to wybrałam sobie kolczyki z misiem w WIANKU i przyczepiłam jako pins to kurtki. Natomiast przyszło mi do głowy, że może mi zrobi takie same, tylko, że z biedronkowymi kropkami?? Takimi jakie ma Biedronka? No i zrobiła. Śmiała się, że wzór wycięła z gazetki sklepowej 🙂 Mam więc dla panny biedronkowe pinsy (można je nosić jako kolczyki, no ale Lilka NIE ma dziurek w uszach)!

