There’s a lot to learn from people who fail

-Hiho Kid i odcinek o gościu, który napadał na banki… Też świetny!

Mam wrażenie, że powiewające WSZĘDZIE flagi to symbol dla ludu, żeby ruszyć na sklepy. JUTRO wolne! I wszystko będzie zamknięte przez TRZY dni! Zrób zakupy na kilka lat! Tłum i korki. Lekcje kończyłam 12:15, a w domu byłam po trzeciej… No dobra, zatrzymałam się po drodze przy piekarni i weszłam do Stony (puste półki i brak koszyków, chociaż wybrałam taki sklep na odludziu), a na koniec podjechałam pod paczkomaty, ale i TAK…

Plany na Majówkę? Brak. Jutro rano dzieci bierze tata i jest to doskonałe, bo ja MUSZĘ zrobić plan nauczania w roku szkolnym… Miał być na wrzesień, ale jakoś wszystkim to uciekło, że takie coś jest konieczne i na gwałtu-rety musi być zrobione. Chwilę będę w tym dłubać, bo to dla każdej klasy osobne. W ramach oderwania się od kompa, chcę skosić trawę, bo przyszły weekend to już BIG DAY i wyprać narzuty na kanapy. W planie a) chciałam pozbyć się KANAP przed komunią, żeby zrobić miejsce na stół, a PO imprezie zamówić NOWE, ale pomyślałam, że może być tak, że ktoś będzie chciał odejść od stołu i siąść na czymś miększym niż krzesło… No a gdy pozbędę się kanapy i fotela to takiej miejscówki, na dole, NIE będzie!

Tymczasem/Podczas kiedy JA pojechałam do szkoły, moje własne dzieci miały wolne. Ich szkoła ustaliła na DZIŚ dzień wolny, za któryś tam wcześniejszy. Towarzystwo spędziło dzień zapętlone w towarzyskie wiry, a Mieszko zdobył COŚ, o czym marzą teraz wszystkie kidoski (tak Łucja nazywa dzieci w wieku 9-11, które na profilowym mają pokemony albo chomika)… Co GORSZA, upolowane (mityczne!!) lody zjadł SAM!!! I niby panny takie PONADTO, ale awanturę mu o to urządziły! 😀

PUSTE papierki!!!

Koniec kwietnia

Wracają do szkół. I chyba dobrze, TYLKO że założyłam, że… już nie wrócą! Wykombinowałam więc, żeby zapisać Łucję do sanatorium na czerwiec. Musi tego lata odbębnić turnus, ale szkoda mi było wakacji. Taki byle jaki ten rok, jeśli chodzi o atrakcje i chciałam przez wrześniem, szkołą średnią (Ł), klasą 8 (L) i klasą 4 (M) naładować baterie. A gdyby mi panna zniknęła na miesiąc to pewnie wysłałabym maluchy na kolonie i wszystko było rozbabrane… Gdy po ostatniej wizycie u ortopedy zaproponowano nam termin od 31 maja powiedziałam: TAK!, tyle, że wracają do szkół i całe te utęsknione życie socjalne Łucje ominie (mamy dość napiętą sytuację w domu z TEGO powodu)… Ale rozumiecie to? Gdyby NIE wracali do szkół, to odcinek po egzaminach ośmioklasisty byłby dość jałowy. Lekcje zdalne by się raczej już nie odbywały, dzieciaki by się snuły po placach zabaw i leżały z telefonami przed telewizorem…

ZA to odebrany jest kolejny gorset, który w końcu NIE ciśnie! I tu jest niezła akcja, bo protetyk, który pobierał miarę to taki gość, który zawsze bardzo starał się TAK zrobić ten pomiar, żeby panna nie poczuła się niezręcznie. Zresztą robił to świetnie i bardzo mi się to podobało. ALE ona robi się DUŻA i co tu kryć efektowna. Dziś, kiedy przymierzyła ten gorset i on z innym protetykiem weszli żeby sprawdzić czy dobrze leży, obu się wyrwało: ALE biodra! 🙂 No MA…. Lutka gdy jej o tym opowiadałam powiedziała, że to po nas, ale ja przed dziećmi to eskę nosiłam, a TA już w emce chodzi.

Torcik na komunię zamówiony. Będzie KSIĘGA. Biała z hostią o smaku czekolady. Nie miały dziewczyny (one miały eleganckie białe), a młody będzie miał! Pokrowce na krzesła już wysłane – to jakaś firma krzak z drugiego końca Polski, znaleziona na olx-ie. Bez opcji faktury i płatność za pobraniem, bo nie mają rachunku. Mhm… Na pewno! Ale nie grymaśmy, załatwione również! Patrząc na obostrzenia wiedzę też, że Lutka będzie mogła sobie kupić sukienkę na komunię w sklepie i zdąży przed ósmym maja, a ja dam radę kupić pannom białe rajstopy, jeśli uznamy to za wskazane. Siłownie dopiero od czerwca i to akurat słabe, bo jakoś tak się rozlałam, że mnie to przeraża… Moja była instruktorka zumby robi spotkania na parkingu pod szkołą, ale zwyczajnie mi się NIE chce! Równo cztery lata temu Mieszko rozpoczął naukę jazdy na deskorolce. Był instruktor i cała grupa! Mistrzem nie został, ale jak strasznie DUŻO się wtedy działo!!! Ach i szykowaliśmy się właśnie na wycieczkę na Polesie… Ależ tam było PIĘKNIE!

<><>

  • Wiesz mamo, ganialiśmy się wczoraj w berka na wuefie – opowiadał MI młody w drodze do cukierni…btw. torcik ma być w środku CZEKOLADOWY.
  • I wywróciłeś się?
  • Nie. Ale jeden kolega mi powiedział, że jak go nie złapię, to mi coś kupi w Żabce.
  • A złapałeś?
  • Nie. Po szkole poszliśmy do Żabki i kupił mi hot-doga.

Widzicie jaka przepaść w stosunku do tego co było cztery lata temu!!!??

Frequency

Gdy wracam ze szkoły mijam punkt sprzedaży kamperów. W tym miejscu wszyscy zwalniają bardziej niż przy tirówkach! Stoi tam pełen zagon wielkich białych aut z logo z boku, a siatkę okala baner: Spełnij swoje marzenie- wynajmij kampera! I powiem Wam, że to będzie hit tego lata. Temat się pojawiał od jakiegoś czasu, rok temu wszyscy byli zbyt przerażeni, żeby planować wakacje, ale w TYM roku ci co mieli kupować albo rezerwować robili to już w marcu. MY w to nie wchodzimy. To jednak powóz do którego przydało by się dwóch kierowców, lecz mam umowę z Łucją, że jak zrobi prawko to może będziemy o tym myśleć 😉 Btw. Mijam TEŻ bocianie gniazdo. Są tam trzy bociany i co przejeżdżam to je widzę! Bardzo lubię te duże ptaszyska!

Dziś Mieszko miał okulistę. Pojechała z nim babcia- dziadki TEŻ wczoraj po szczepieniu były nieźle zmarnowane, ale te 48h od wkłucia jest już dobrze. Mieszko ma nadwzroczność i do okulisty powinien trafiać co rok. Roku ubiegłego jak wiadomo się nie liczy, więc odstęp był spory. Dziś dok zarządził, że obserwujemy go dalej! Pamiętam jak zaczęłam go sprawdzać i lekarz mi tłumaczył, że dzieciom trudno bada się wzrok bo te symbole na tablicy są mało oczywiste. A gdy znają już litery i cyfry jest im łatwiej. Wizyta odbębniona i kolejna za rok! Bardzo, bardzo mi ta moja mama teraz pomaga, gdy ja ciągle nie mam czasu…

Liliana aktywowała swoją kartę kredytować i MUSZĘ odnotować, że pierwsza płatność, którą wykonała bez użycia papierowych pieniędzy to była opłata za bubble tea! 🙂 Łucji pierwsza płatność była w piekarni gruzińskiej.

<><>

Mam też dla Was fajny test. Nie ja go wynalazłam, tylko nauczyciel fizyki w klasie Łucji. Częstotliwość ->>. Jaki masz słuch? I to niezłe, bo to organ, który nie regeneruje się jak wątroba czy skóra, czyli jeśli mieliśmy tam kiedyś utratę słuchu, to wynik już nigdy nie oszołomi. No cóż, ja słyszę wyłącznie dwa pierwsze dźwięki. Dzieci słyszą wszystkie. MOJE słyszą wszystkie, bo jak robiłam w szkole dzieciakom, to sporo jest takich, które słyszy te od 24 roku życia. Sprawdźcie SIĘ bo ciekawe :))

Obniż oczekiwania

Mare z Easttown! Dobre!

Mamy zaklepanego fryzjera! Mieszko na 27 maja, ja na 11-go! A Komunię mamy ósmego 😀 Trudno. Umyję włosy rano (zawsze myję wieczorem) i jakoś je ułożę. Zaszaleję z żelem? U mnie i u niego!… ↣ Boli mnie bark, kark i ręka po tym wczorajszym szczepieniu.. Pierwsza dawka przeszła bezboleśnie, po drugiej – jest gorzej…. ↣ Byłam rano na rynku…. Truskawki nie tanieją, więc DZIŚ nie kupiłam. Mam za to miód, kaszę i ogórki gruntowe! ↣ Rano na autach był szron, więc wymianę opon przesuwam jakoś na maj… ↣ Lada moment pojawi się czwarty sezon „Podręcznych” i Łucja chce oglądać ze mną. Ona i tak ogląda treści 16/18+, więc chyba damy radę wspólnie?

Wrzucę Wam filmik, który już wstawiłam na twittera, ale tak naprawdę stamtąd mi zniknie, a chcę go gdzieś mieć. To muzyka regge, którą śpiewa dziewczyna z Jakucji. I ona śpiewa to po jakucku! Z krainy wiecznej zmarzliny, taki gorący beat!

<><>

Łucja zawoła brata:

  • Mieszko, chodź tutaj! Mam dla Ciebie misję! Jesteś? Podłącz mi komórkę do ładowania.

JA też chcę takie supermoce, żeby się mnie słuchano!!!

Be greatful

Dużo jest w necie bardzo fajnych treści. Nie docierałam do nich wcześniej, a teraz szukając „innych” materiałów dla moich uczniów trafiam na na naprawdę niezwykłe rzeczy, którymi katuję RÓWNIEŻ moją-domową-ekipę. Jest np. na jutubie świetny kanał HiHo Kids, gdzie dzieciaki rozmawiają z różnymi osobami. Rozmowa z uchodźcą z DRC (Konga) była tak doskonała, że Łucja opierając się na niej napisała na religię elaborat o wygnańcach i tułaczach (wszystkie filmiki są 6-7 minutowe), świetny był odcinek o nastoletniej mamie i niedoszłym samobójcy. Ci co opowiadali o pracy w szpitalu, albo wirusolog też byli wyjątkowi, podobnie jak były gangster. Dziś obejrzeliśmy pogadankę z babeczką, która przeżyła strzelaninę w szkole te 8 lat temu i założyła fundację zapobiegającą takim zjawiskom -> ona właśnie przypominała, żeby być wdzięcznym za te wszystkie utrudnienia naszego codziennego życia, bo są prawdziwe i znaczą tyle, że ŻYJEMY (The privilege to have annoyances is a real thing.)

<>

Poniedziałek. Druga dawka szczepienia za mną (dziadki też już zaszczepione) i bardzo się z tego cieszę! Mieszko był w szkole, w szkole byłam też ja i hybrydowe to jest najgorsze możliwe rozwiązanie. Albo w tę, albo we w tę. Poza tym dzieci dziś były wyjątkowo nieznośne… Niemalże jak po wakacjach! Ach i się dziś NIE wyspałam! Obudziłam się o piątej bo miałam dziwny sen. Że jesteśmy w jednym domu i tam jest pięknie. Po salonie skaczą szczupłe, długonogie koty, weszliśmy do kuchni, a tam po podłodze przebiegł należący do dzieci gospodarzy puchaty szynszyl, a z kąta wyszła do nas śnieżnobiała owieczka. W zlewie była góra pięknych i brudnych naczyń. Spojrzałam na nie i zobaczyłam, że Łucja stanęła przy tym zlewie i zaczęła je myć. „Pomyślałam, że może pozwolą mi tu zostać”. Pierwsze WIĘC co zrobiłam, gdy się obudziła, to urządziłam JEJ awanturę… Że wiem, że nasz dom jest pełen deficytów i NIE mamy owieczki, ale nie MA prawa mnie zostawiać! 😀

kilka godzin przed powrotem do szkół

Tak mi się marzy jakiś wyjazd nawet na jeden dzień, gdzieś DALEJ na spacer… Ale po prostu, zwyczajnie, jesteśmy jak chomiki w kołowrotku. Logistyka komunijna, zaległe lekcje i próba weekendowego nadganiania porządków… Obserwuję taką babeczkę na insta i oni kupili kampera. I pojechali nad morze. Dzieci z tabletami na lekcjach zdalnych na łóżkach w środku i świat stoi otworem. Zazdroszczę!

Dziś podskoczyliśmy do dziadków! W ramach układania menu na komunię Mieszka zaproponowałam kuchnię turecką. Zupy robi Lutka, a ja przygotuję drugie. Przyszła mi paka przypraw i gęstych melas do tych potraw i wraz z moją ulubioną ostatnio książką kucharską (Stambuł na talerzu) przygotowałam dziś dla dziadków menu degustacyjne drugich dań i przystawek. Prezentacja nie obejmowała wszystkiego: takiego np. kurczaka z kiszonymi cytrynami JUŻ im robiłam, więc wiedzą jak smakuje. Zrobiłam serek z jogurtu greckiego (labne), fasolę duszoną w pomidorach (Kuru Fasulye), sałatkę z fasoli i czerwonej cebuli z tahiną (Piyaz), zapiekane bakłażany z pomdorami, które będą głównym ciepłym daniem w sekcji wege (Imam Bayild) oraz coś absolutnie wybitnego, co wejdzie do naszego stałego jadłospisu, czyli pikantną pastę z pieczonej papryki (Muhamarra). I właściwie to wszystko wejdzie w skład obiadu. Rzeczy na zimno mogę przygotować dzień wcześniej, a w dniu imprezy co niektóre muszę po prostu wstawić do piekarnika.

<><>

  • Mieszko, czy namalowałeś już forsycję? O zaległe zadania domowe nie będę się pytać.
  • Nie… Rano zrobię, kiedy słońce oświetli naszą forsycję przed domem i będzie ją lepiej widać.
  • RANO, to TY idziesz do SZKOŁY!!! Namaluj z pamięci!!!!

Blondyn i jego matka BLONDYNKA

Stałam sobie na balkonie w kościele, niżej Mieszko miał próbę komunijną i doszłam do wniosku, że podoba mi się nasz kościół. Na oknach są witraże, chociaż jak przyjrzałam się bliżej, to były rysunki na szkle. Ksiądz powiedział straszną bzdurę tłumacząc etymologię słowa „bistro” i odnosząc je do komunii, ale za to bardzo ładnie uczył dzieci jak zrobić znak krzyża, co wcale nie jest takie oczywiste. Wspominał o zasadach bezpieczeństwa jakie wdrożyli jako placówka sakralna i to jest TO, co dostrzegłam JUŻ na Wielkanoc, że Kościół, który jest postrzegany jak bardzo skostniała instytucja, TEŻ się do TEJ sytuacji próbuje dostosować. Dziewczynki jak to dziewczynki są przejęte uroczystością i strojami, a chłopaki podczas próby śpiewania urządziły sobie pogawędkę z tyłu. W tej monotonii jaką serwuje nam rzeczywistość od dwóch lat, taka Komunia jest wydarzeniem WAŻNYM i może nawet ważniejszym niż to było w trybie przedpandemicznym. Są przygotowania, będzie impreza, dorośli są przejęci organizacją i logistyką, matki szukają fryzjerów, którzy ruszają od poniedziałku, grafiki mają zapchane na miesiąc, ale MOŻE uda się tam wcisnąć całą rodzinę?

Dzieci miały odpalić od wielkiej świecy swoje świece z chrztu i pewnie WAS nie zdziwi, że Mieszkowi ksiądz pomagał 🙂 A potem te dzieci szły z tą świecą przez kościół, przy drzwiach łapali rodzice i dziecko miało ją zdmuchnąć z jakąś intencją. Szedł ten mój gapcio i pokazuję MU, żeby osłonił płomień, żeby nie zgasł, ale NIE rozumiał, więc to głośno powiedziałam, a potem wyszliśmy przed kościół, stanęliśmy z boku, ja myśląc o tym, żeby ta jego intencja nie była z pokemonami i ON zaczął zdmuchiwać. I DMUCHA, I DMUCHA, aż w końcu jedna matka z boku mówi: NIECH ZDEJMIE maseczkę. :DDD

<<>>

Staliśmy i gadaliśmy z rodzicami z klasy Mieszka. On ma super rodziców w klasie i tak omawialiśmy jak-kto planuje obiad komunijny, przeglądanie odzieży zimowej, które TEŻ już wszyscy zrobili, kto będzie wychowawcą w przyszłym roku (mam nadzieję, że wychowawczyni Łucji weźmie ICH klasę) i w CO my się mamy ubrać. Tata jednego chłopca powiedział, że jego żona się nie odchudza, bo zawsze jak się odchudza to zachodzi w ciążę (oni mają już czwórkę), a potem jedna babeczka, która wcześniej pracowała w kateringu (a teraz w kosmetyce) i mówiła, że do 20-stu to impreza jest łatwa, ale przy 50 gościach robi się trudniej, powiedziała:

  • Wiecie co? Ja NIE mogę w tej maseczce. Jestem ozdrowieńcem, więc ściągam.

Inna rzuciła:

  • Ja jestem zaszczepiona, więc też ściągam.

Ja powtórzyłam jej słowa i też zdjęłam. Potem jej zresztą dopytałam i ona pracuje w administracji w jakiejś katedrze hematologii i ich szczepili, a potem ten tata czwórki TEŻ zdjął, tłumacząc, że on nie przechodził, ale skoro MY jesteśmy bezpieczne, to on się przy nas NIE boi. Także taka nam rewolucja wyszła! Ach, a propos rewolucji, później obejrzałam z maluchami Terminatora Genesis i BARDZO nam się podobał! I ARNI jest CUDOWNY!!! Wiedzieliście jego filmik z osiołkami?

Dzisiaj Dzień Książek!

NIC jednak NIE kupuję, bo mam co czytać! Byłam natomiast w bibliotece po dwa kolejne audiobooki dla mnie. Skoro od poniedziałku wracamy to będę potrzebować czegoś do auta… Teraz leci mi szwedzki niby kryminał (bardziej opowieść społeczna) i nie powiem Wam co TO jest, bo jest to rzecz słaba… To co wzięłam tym razem to Czarownice nie płoną oraz Oszukaną. Załatwiłam RÓWNIEŻ krzesła z GOK-u na komunię młodego – gmina wypożyczy mi je bezpłatnie. Ponadto przez net wynajmę pokrowce na krzesła -już z tymi ludźmi rozmawiałam, muszę tylko dosłać zdjęcie krzeseł, żeby dobrali idealnie pasujące (zdjęcie krzeseł JUŻ mam).

Jutro rano NIE jedziemy z Mieszkiem na bieganie, bo młody ma spotkanie w kościele na 10-tą i… byśmy NIE zdążyli. Na tę mszę inicjacyjną musiałam znaleźć świecę z chrztu (MAM!), a do dziadków w jedziemy dopiero w niedzielę, bo panny mają strasznie dużo jakichś szkolnych zaległości! Mieszko ma również dość konkretną ilość NIE zrobionych zadań, prac domowych i ćwiczeń, ale odpuszczam mu to. Skoro od poniedziałku będzie w szkole, to na niech uczy się na bieżąco!

Przejrzałyśmy ubrania dziewczyn i mam PIĘĆ wielkich worów z odzieżą, które w weekend wywiozę. Lecą i zimowe kurtki, i spodnie, i bluzy i jest tego ilość niewyobrażalna! Przede mną jeszcze garderoba Mieszka i moja…

  • Ale mamy teraz pusto na półkach, mamo!
  • Widzicie przynajmniej co macie, Lila. Poza tym jest miejsce na NOWE.
  • Ale, czy mamy ZA CO to zapełnić?
  • Niekoniecznie. Ale może to co macie wystarczy?
  • Lila – wtrąciła się Łucja– MY jesteśmy bogaci sercem.

Strasznie się obie z tego żartu śmiały. I zupełnie nie wiem dlaczego! Macie Lilkę!-> Ja czasem robię jej zdjęcia lub filmiki, obrabiam je (tak jak ten niżej), wysyłam je JEJ, a ona się śmieje. Czasem mówi: Żeby Ci nie było przykro, to powiem, że WIDAĆ, że się postarałaś. Ale wyszło jak zawsze.... Bo w tych apkach ONA jest wirtuozem! 🙂

Nieporządek musi być!

Czyli, wracają do szkół! Klasy 1-3 i… dobre i to! No dobra, trochę mi się nie chce, ale Mieszko MUSI pójść do szkoły, bo ja: ogarniam moje lekcje + ścigam Lilianę i właściwie to… na nic więcej czasu już nie mam! Z Łucją złożyłyśmy dziś zamówienie na gorset i zasugerowano nam, żeby postarać się o zaświadczenie o niepełnosprawności. Jest wydawane z automatu przy zleceniu na pierwszy gorset, a ona za tydzień miała czwarty. No i ma to sens… Gorset mamy MOCNO dofinansowywany przez NFZ, ale dziś i tak musiałam zapłacić kwotę czterocyfrową. Raz w tygodniu panna ma rehabilitację i to też trzepie, a szczerze mówiąc przydałoby się tych zajęć więcej… I zapytałam o to pannę. Łucja powiedziała jednak, że NIE, bo przy składaniu dokumentów do szkoły średniej, ona byłaby w klasie integracyjnej, które są jednak słabsze. Ma rację. Uczę w klasach integracyjnych, mam do czynienia z dziećmi z orzeczeniami i są takie, które pracują świetnie, ale są też takie, które rozwalą każdą lekcję… Także (na razie) nie ruszam tego tematu!

Mieliśmy szkolne spotkanie na zoomie, byłam w GOK-u dowiedzieć czy wypożyczą mi krzesła, ale jeszcze nic nie wiem, bo będą dzwonić, więc na razie ZAJMĘ się z pannami przerzucaniem garderoby! Wiem, że chłód może jeszcze nadejść, ale dziewczyny już się nie mogą doczekać, aż pochowamy wszystko co zimowe. Lubimy to robić!

<><>

Pamiętacie te heheszki tydzień temu, że Niemcy zazdroszczą Polakom? Znajomy wkleił takie zabawne rozważania o tym JAKICH zwrotów powinien się nauczyć NIEMIEC marzący o zarabianiu w złotówkach. Było tam i Wo ist der nächste Frosch? – Gdzie jest najbliższa Żabka?, było Nein, ein unbefristeter Vertrag wird nicht benötigt – Nie, umowa na czas nieokreślony nie będzie potrzebna i np. Hat Wanda ihre Meinung schon geändert? – Czy Wanda zmieniła już zdanie?. No a potem wszyscy zaczęli płynąć CO jeszcze może chcieć ON powiedzieć. Polak płakał jak sprzedawał? – 10 złotych za godzinę wystarczy oraz Polska chemia najlepsza! Nareszcie nie będę musiał jeździć do Świecka po proszki do prania! 🙂 No więc ZAMÓWIŁAM chemię z Niemiec! Powód był prozaiczny: moja pralka brudzi, nie pomagają chusteczki wyłapujące kolory, białe prane w białym wychodzi słabo… Nie wszystko, ale ulubione spodnie Liliany tak mają: po wyjęciu w pralki są w plamy… Wytestowałam chyba wszystkie preparaty dostępne w Polsce i NIC nie działa, więc zamówiłam preparat z Dojczlandu… Iii?? No i też NIE dał rady. ALE wzięłam też czyszczące kostki do w-c i ich działanie jest oszałamiające!

Dlaczego miłość jest zawsze bez tchu?

-„Sukienka w kolorze nocnego nieba” – na razie (pierwsze 100 stron), czyta się to dobrze!

Sytuacja z Komunią się komplikuje. A jakże by inaczej…. Chrzestny będzie tylko w kościele (tudzież przed kościołem, bo w kościele mogą być tylko dzieci), chrzestna z mężem będzie BEZ dzieci, a i to nie koniec wyliczania nieobecnych… Na dodatek, w knajpie, która ogarniała wszystko na komunie dziewczyn: jedzenie, stoły, krzesła, pokrowce, kelnerów…. NIE wezmą mojego zamówienia. Bo pandemia, bo mają na 8-mego maja komplet, bo kuchnia pracuje w takim trybie, że jeżeli zamawiać to całość i nie mieszać kucharzowi w zamówieniach… A ja chciałam w tym menu komunijnym TROCHĘ poprzestawiać… BO jest tego za wiele! Obiad wypada na 12-stą (komunia jest na 10-tą) i obfity trzy-daniowy posiłek z zimnymi i gorącymi przystawkami, zupami, daniami głównymi (kaczka, sandacz, polędwiczki) a także talerze galaret, pasztetów i PIEROGÓW, to za dużo. Potem ja, niczym po Wielkanocy, zostanę z tym żarciem i będę miała karne ćwiczenia przez tydzień!!! Tort zresztą TEŻ chciałam zamawiać gdzieś indziej. Kombinujemy z Lutką różne warianty i jest z tym spore urwanie głowy. Ponadto dziś babcia była z Łucją u ortopedy i wiem, że bardzo tą moją mamę bardzo wykorzystuję ostatnio, ale zostały mi raptem dwa miesiące szkoły i żal mi jest rezygnować nawet z jednej lekcji!

Wrzucę Wam moją toaletkę. Czeka na mnie prasowanie firanek, ale wczoraj przejrzałam tę moją beauty space i TEŻ czystki były. Stare tusze, preparaty do brwi i szminki wywaliłam, a kupka rzeczy do przekazania DALEJ powiększyła się o broszki i kolczyki, których w życiu nie nosiłam (niestety zakupy przez Internet to często falstarty). Za to jest mebel wyjątkowo fotogeniczny, z którego korzystają również dziewczyny i mamy tam dużo naszych skarbów!

ZOOM na moją piękną gałkę:

Pucharek do lodów znalazłam porządkując rzeczy w szafkach w kuchni i pomyślałam, że mogę w nim trzymać pinsy.
To Miał na krześle przed toaletką, bo ONA również lubi to miejsce!

Oraz Lilka. To już pokój dziewczyn i „chowanka” między łóżkiem a szafą (jedna noga oparta o łóżko, druga o półkę w szafie). Stoi tam w rogu, taki stołeczek, a z tyłu jest KONTAKT, czyli jak rozładuje się którejś komórka, to na bank siedzi w kąciku!