Serników czas!

  • Po co tak w ogóle idziemy do sklepu?
  • Przecież chciałaś iść, Łucja.
  • Tak. Ale my nigdy nie chodzimy do sklepu w weekendy.
  • Fakt, ale babcia robi JUTRO imprezę imieninową dziadka i ponieważ będzie jedna weganka, to chciała, żebym jej kupiła kapustę pak-choi.
  • TA weganka? Fuj, to ona jakaś stara jest!
  • Linię brody ma lepszą niż moja 🙂

Tak poplotkowałyśmy o jednej znajomej dziadków, która ma kilka operacji plastycznych za sobą 🙂 A chwilę później, zamiast na niedzielny OBIAD, pojechaliśmy na sobotni, bo JUTRO goście oficjalni! Dzieci zapytane JAKIE ciasto zawieźć dziadkowi powiedziały, że SERNIK i taki też (z borówkami) szybko wczoraj przygotowałam. Zrobiłam także paschę, lecz z bakalii miałam tylko migdały, więc wrzuciłam RÓWNIEŻ wiśnie, które podsmażałam kilka dni temu. Wyszła bardzo dobra ->LETNIA wersja!

<><>

Projekt DOM na lipiec jest znowu w wersji minimum… Wiem, miała być szafka, no ale na razie przesuwa się w czasie. Jest więc młotek, czyli kolejny… symbol??? NIE! Mam znajomego, który ostatnio powiedział, że chciałby powiedzieć WSZYSTKIM twórcom polskich-filmów-historycznych, że film może się NIE składać WYŁĄCZNIE z symboli. Ba, to mogą być 3 lub 4 symbole, ale NIGDY cały film. WIĘC: Pewnie macie dość „usymbolizowywania” wszystkiego w moim życiu, czyli umówmy się, że nie chodzi o przybijanie wszystkich elementów by razem tworzyły stabilną całość, lecz o realną potrzebę. Młotek mi zaginął dwa miesiące temu, a czasem jednak jest potrzebny. Było tak: kupując piankę uszczelniającą zniosło mnie do działu narzędzi, gdzie wybrałam sobie TO cudo!

Chaos, styropianowe pudło, w które za chwilę będą zapakowane serniczki, torba z rzeczami od dziadków (jeszcze nie rozpakowana), pies za żółtą miednicą (wieszałam pranie), a na kanapie Lilka z Mieszkiem oglądający nie wiem który raz Gwiezdne Wojny…