Fin de semana

Przywiozłam dzieci od dziadków. TAM ambitnie jest realizowany program jednodniowe podróże, ale biorąc pod uwagę, że podrzucę im jeszcze towarzystwo pod koniec lata na dłużej, to żeby się seniorzy nie zmęczyli, trio zabrałam! Po odbiór dzieci pojechałam z kolejnym wynalazkiem kulinarnym. Odkryłam sos tamaryndowy i do letnich sałatek z bobem, ogórkami i jakimś strączkowym (u mnie było sporo soczewicy) pasuje doskonale (przepis był podobny do tego).

Za mną również kolejny sukces, bo udało mi się skombinować szczepionkę. Miała być za 3 tygodnie, była na dziś i naprawdę jestem pod wrażeniem, jak to wszystko sprawnie działa. Pamiętam czasy, kiedy wszyscy mieli wszystko gdzieś. Gdy jeśli czegoś nie mogłeś zdobyć był to tylko Twój problem. Tym razem nie musiałam ani nikogo poganiać, ani nikogo znajomego szukać. Po prostu zostawiłam receptę w aptece i poprosiłam, że jest to dla mnie ważne. Lek mam podany i zapas na kolejne ponad pół roku chłodzi się w lodówce.

Wyżej i niżej jedna z wypraw z dziadkami. Muzeum Tkactwa! Wszystkim się podobało!