Fiori

Przebudowują mi rynek… Ma być nowy i lepciejszy, a na razie sprzedający są pomiędzy koparkami i buldożerami. Zupełnie nie mogę się tam odnaleźć i tak błądzę w kółko… Tydzień temu znalazłam tę parę u której kupuję ziemniaki (którzy czasem przyjeżdżają z nastoletnim synem, który jest pszczelarzem) i gościa od czosnku. Dziś namierzyłam miejscówkę w moim ulubionym szpinakiem, ale tak krążąc odkryłam punkt, gdzie jest sama cukinia! Żółta, zielona i ciemnozielona. W różnych rozmiarach ORAZ taka z kwiatami! Marzyły mi się kwiaty cukinii od dawna i nareszcie je mam. Sprzedający miał i żeńskie (które są przyczepione do cukinii), i męskie, które kupuje się w takich bukiecikach. Kupujący przede mną przyznał się, że on ma restaurację, bo brał pełne siaty tych kwiatków (bałam się, że dla mnie zabraknie). NIE zabrakło, sprzedawca dał mi TEŻ gratis małą żółtą cukinkę i jutro będę robić! Mam mąkę ryżową, chcę zrobić tempurę (ciasto naleśnikowe bez mleka i z mąką ryżową), obtoczyć je, lecz wpierw nadziać je ricottą. Pewnie wymieszam ser z suszonymi pomidorami, bo lubię pomidory do cukinii. A potem usmażę! Ale to dopiero u dziadków, bo zapakuję TO do auta i im zawiozę. Dziadki dzielnie realizują program „małe podróże z wnukami” i jeżdżą po okolicznych pałacykach i kościółkach. Zasłużyli 😉