
Podobno najlepsza pogoda dla kobiety to 21 stopni. Dokładnie 21, 3 czy coś takiego. No i taki ten lipiec, że powinnyśmy się WSZYSTKIE czuć wspaniale! 🙂
<><>
Dziś poszłam na wieczorny spacer z Bibs później. Padało i czekałam na przerwę w chmurach, a ta długo się nie pojawiała… No i podsłuchałam czyjeś wyznanie… Bo Bibs zawsze leci przodem i szczeka i robi dużo hałasu, a tym razem utknęła przy mokrej trawce wystającej zza siatki, a ja cicho poszłam do przodu i wejrzałam w kawałek czyjegoś życia…
Na spacerach z psem poznaje się całą masę osób. O większości nie mam pojęcia ani jak się nazywają, ani gdzie pracują, ale znam ich psy i tych historii o psach to usłyszałam morze! Mam np. taką nową znajomą, z którą chętnie bym się zaprzyjaźniła bliżej. Ona mam wrażenie też. Kojarzę ją z porannego biegania. Od kilku lat widzę ją jak rano robi naprawdę długie trasy i te samotne biegające kobiety to one zawsze od czegoś w życiu uciekają. Tematów mamy wspólnych wiele i co na siebie wpadniemy to zlatuje nam pół godziny. Ale to nie o NIEJ chciałam Wam powiedzieć… Jest taka inna babka, którą kojarzę jeszcze z okresu, gdy obie miałyśmy labradory. Tylko, że jej żył pół roku dłużej. I ona wydawała mi się zawsze taka średnio ciekawa. Nieduża, ze sporą nadwagą, źle ubrana, półdługie szare włosy i kiepska cera. Młodsza ode mnie, chociaż nie jakoś bardzo dużo. Przy tych neutralnych psich small-talkach tak ze 4 lata temu powiedziała coś, w stylu, że dla niej już za późno na dziecko i na związek i pomyślałam wtedy, że świat jest pełen samotnie mieszkających ludzi…
Najpierw, rok temu, pojawił się w jej życiu pies. Taka mała kulka, o której pomyślałam, że po dużym psie, to NIKT nie ma ochoty na kolejnego wielkiego, a teraz widzę ją z dzieckiem. I szła z tym wózkiem, a za nią szedł facet. Taki gość starszy, pomyślałam, że na wschodzie takich dużo. Nie za wysoki, ale taki wyżyłowany. Bez brzucha i bez włosów. Milczący. Taki co w życiu sporo przeżył i niewiele było w tym dobrego. A w wózku była dziewczynka. Siedząca, zadowolona, miesięcy jakieś dziesięć. Czarnooka i ładna. Pytam:
- To Twoje?
- Moje. Zrobiłam sobie i mam!
- Ładne Ci wyszło!
I ostatnio widziałam ją jak z kimś gada i dotarło do mnie, że jest taka… odmieniona. Biodra te co były, ale wciśnięte w jeansy i widać teraz ten wielgachny biust. No i włosy ma do pasa. Ciemne, błyszczące, trochę falujące i zawsze rozpuszczone.
A DZIŚ szłam obok ich płotu i usłyszałam jak ten gość do niej szeptem do niej powiedział… „Bogini” 🙂
