–Mama kłamie”-Michel Bussi. Taki kryminał, z cyklu tania książka, ale czyta się to dobrze!
Nudy, bo robimy lekcje… Czwartego czerwca wystawienie proponowanych i do tego czasu musimy wszystko wypchnąć. Lilka miała sporo zaległych w-f-ów i właśnie pojechała na wycieczkę rowerową z uruchomioną sportową apkę. Screena z pokonanej trasy ma wysłać na zaliczenie. Wczoraj robiliśmy nanoszenie obiektów sportowych na mapkę zgodnie z podanymi współrzędnymi. Fajnie natomiast, że dała radę spotkać się z koleżanką. Mama Mai ma naprawdę wspaniałe pomysły. Dziewczynki musiały odebrać przesyłkę z paczkomatów, a były tam barwniki. BO pozwoliła córkom na zrobienie koszulek w popularnym DIY-u, którego pełno teraz w necie. Dye-Tees, czyli barwienie za pomocą gumek, supłów i różnych kolorów. Na pewno to widzieliście, ja założyłam, że to jedna z tych rzeczy, która się NIE udaje, ale Maja już robiła ciemne rzeczy polewając je wybielaczem, a teraz chce robić jasne na kolorowo. Bardzo mi się ten pomysł podoba, wiec mu też chyba się za to zabierzemy!
Lada moment kolejne odmrożenia, ja czekam na siłownię i baseny. Maseczki w open-space ach u nas ignorowane od dawna. Ale dobrze, że będzie to oficjalnie. No i fajnie by było, gdyby parkruny wystartowały!
