-Mrs. America

Zabrałam Mieszka i jego kolegę na przejażdżkę rowerową (dowód wyżej, a kwiatki zrywaliśmy po drodze!). Taka re-akcja, na to, że Mieszko ciągle u niego przesiaduje. I miałam spostrzeżenie, że MUSZĘ Mieszkowi wprowadzić napoje w puszkach. Nie dość, że NIE pijamy colo-pepsi-sprajto-bąbelków, a w domach, gdzie są chłopcy takie napoje pojawiają się często, to na dodatek odkryłam, że młody NIE potrafi otwierać puszek. Bo się boi. Co gorsza, gdy poprosiłam o to Lilkę, to powiedziała, że otwierała RAZ i się skaleczyła… Dziś z zakupów wróciłam więc z TRZEMA puszkami gazowanego badziewia, żeby DZIECI się nauczyły 😀
<><>
- Mamo, nie wyspałam się dziś.
- Łucja, ja też się nie wyspałam. Ktoś RANO wszedł do mojej sypialni i powiedział, że się NIE wyspał.
- Bo miałam sen… Śniło mi się, że uciekłam z Natalią i byłyśmy na polach. I tak przez głośniki było słychać jak mówią, że jesteśmy groźne. Ale to nie były do końca nasze pola, bo przebiegłyśmy przez tory. A potem przyszłam do naszego domu, ale to nie był do końca nasz dom.
- Ale był lepszy, okazalszy, większy?
- To była taka chatka.
- Czyli realistycznie.
- No i w naszym domu byli ludzie z rządu i oni chcieli mnie zabrać bo mam super moce…
Wystarczyło, że raz się z koleżanką spotkała i już wyobraźnia ruszyła. I nowe buty ją obtarły…

