- Łucz, widziałaś tę babkę z dzieckiem w chuście?
- Tak.
- Nie uważasz, że kobieta z dzieckiem w chuście nie powinna mieć maseczki? Jedno ciągnie za rękę, drugie niesie w chuście – ona i tak ma maratońskie obciążenie.
- Tak. I jeszcze jak ma założoną maseczkę, to nie widzi tego dziecka w chuście.
Dokładnie! Wybrałyśmy się z Łucją na rowery. We DWIE! Panna NIE chce tak całą ekipą, bo przecież MOŻE kogoś spotkać, ale TYLKO ze mną, się zgodziła. Zaproponowałam jej dwa przeciwstawne cele. Jedną drogerię, gdzie akurat jest 40% na wszystkie kosmetyki do ust (ona pożera szminki ochronne), LUB drugą, gdzie akurat kolorówka jest -55%. Bo dobrze mieć cel rowerowej wyprawy! Gdy wróciłyśmy do domu okazało się, że włączyła licznik na telefonie i pokazał on, że zrobiłyśmy 20 km (!!) Stało się jasne, dlaczego ledwo zsiadłyśmy!!!
Miałam natomiast po drodze przygodę… Jechałyśmy ścieżką rowerową, która się kończyła. Były pasy i ścieżka biegła dalej, tylko z drugiej strony drogi. No więc stanęłyśmy przy przejściu i czekamy, aż ktoś zwolni. No i zwolnił jakiś łepek w aucie starszym niż ja i coś zaczął pyskować. Coś o tym, żeby siedzieć w domu. I TAK mnie nakręcił, że chociaż na ogół olewam dupków, to tym razem wybuchłam. I byłam taka wściekła, że gdyby do mnie wysiadł, to bym mu przywaliła. Przysięgam. Grzmotnęłabym go tak, żeby leżał na ziemi, a ja bym go kopała. Zjechałyśmy z tych pasów i Łucja mówi: Mamo, nie znałam Cię takiej. Więc jej odpowiedziałam, że ja też się nie znałam i nie sądziłam, że taka wersja mnie istnieje. Nie wiem skąd się to wzięło, lecz nie denerwujcie się, bo teraz już jestem WYCISZONA 🙂
<>><<>
Leżę koło Mieszka wieczorem i przepytuję go jak mu minął dzień u kolegi.
- Skakaliśmy na trampolinie, zjedliśmy lody…
- A jego pies skakał z Wami?
- Nie. Ale czasem skacze. Tym razem się schował pod trampolinę i na nas patrzył.
- I co jeszcze robiliście? Nie przeszkadzaliście za bardzo?
- Nie. A potem oglądaliśmy taki japoński film.
- Mangę.
- Tak. Taką anime. I tam była dziewczyna, która zdjęła zbroję i była goła. I on ugniatał jej biust, ale ona miała większy niż TWÓJ.
Bywa 🙂 Cóż, wygląda na to, że młody u kolegi obejrzał coś nie koniecznie dla niego. Nie będę się tym przejmować, tym bardziej, że w sumie to mnie to ubawiło. Opowiedziałam dziś o tym Lutce.
- Wiesz, Mieszko chyba u kolegi obejrzał japońskie animowane porno.
- Szybko. Ale kiedyś trzeba! Dobrze, że ma kolegę, który mu takie rzeczy pokazuje.
