
Zimnych Ogrodników to ZAWSZE były dla mnie dni-prac-w-ogródku. Jak przystało na alergika, korzystałam z ochłodzeń, żeby coś zrobić na zewnątrz domu. Moje odczulanie działa, dało mi to jakąś niespotykaną od 30 lat wolność (rowery, spacery o różnych porach dnia?), ale tradycyjnie coś w TE dni chciałam zrobić przed domem.
Zasadziłam więc zioła. Najważniejsze to czosnek niedźwiedzi. Zajadałam się nim rok temu w Bieszczadach i chciałam go mieć. On ma podobne liście do konwalii i nie odważyłabym się go samodzielnie po lasach szukać, a w donicy niech sobie będzie. Jest też sporo mięty, która nam schodzi do herbaty i wody mineralnej, tymianek oraz rozmaryn.
To raz. Dwa, czyli kolejne donice ->kupiłam zagadkowe kwiatkowe rozsady w mega promocji. Nie specjalnie były mi potrzebne, ale była „wyprzedaż wyprzedaży”, więc uległam. I one powsadzane do różnych donic będą w różnych punktach z tyłu domu. Wsadzone bezpośrednio do ziemi się NIE sprawdzają, bo Bibs wszystko wykopuje. A DONIC mam sporo. Moja ulubiona btw. jest z nietoperzem 🙂 Jest strasznie poobijana i zwierz NIE jest już do siebie podobny, ale to jedna z pierwszych donic, którą sobie kupiłam i mam do niej duży sentyment.



Ach, i mam trzy jeże! Nie mieszkają u mnie, ale „noc w noc” przyłażą na kolację. Dostają resztki kociego jedzenia i galaretki z psich wywarów, które Bibi NIE zawsze zjada. W necie piszą, że jeże lubią gotowane szparagi i dałam im te odcięte końcówki, które wrzucam do garnka, ale nie podaję do talerz. NO więc MOJE jeże szparagów NIE jedzą. Mam dzieci niejadki, koty niejadki, psa niejadka i teraz jeszcze JEŻE-niejadki 😀
