W „Nie jestem Twoim murzynem” bohater mówi, że TYLKO biali mężczyźni mają tak, że CAŁE życie czują się najlepsi. I to też NIE wszyscy, a niektórzy… Że dla innych ras byłby to stan, kiedy uznano by ich za szaleńców! Powiedziałabym inaczej: każdy z nas czuje się panem świata TAK długo, dopóki się nie porówna z kimś innym. Z kimś kogo zna, ale z kim przez czas jakiś nie miał kontaktu. I nagle się spotyka tę osobę, albo odkrywa, co też TAMTA akurat robi. I dopada nas wtedy nasza miałkość. Czujemy się jak mały żuczek nieudolności i przegrywu. Wszyscy tak mamy i to FATALNA cecha. Btw. global-wirus, zadania NIE ułatwia. Gdy się już pogodzimy z tą WŁASNĄ rozlazłością i niemocą dochodząc do wniosku, że może tak musi być (??) i że kiedyś znów będziemy zdobywać świat, okazuje się, że SĄ tacy, którzy są pozbierani. SĄ i byli.
Dzień kolejny. Lekcje, spacer z psem i kolejny dokument. Obejrzałam z dziewczynami film o chińskich streamerach i bardzo jestem z nich dumna, że dały radę. Fatalnie są napisy dobrane, ale temat mi się podobał i zależało mi na tym, żeby obejrzały.
<><>
Miałam zabawną przygodę -> pojechałam do jednego sklepu, gdzie są wybitne gotowe sosy do szparagów. Nie jestem jakimś wielkim fanem tego warzywa, ale te sosy są takie, że mogę je jeść codziennie. Przy okazji kupiłam szparagi, kocie żarcie i niezłe bułeczki. Stoję w kolejce do kasy i kasjerka namawia każdego podchodzącego klienta do kupienia naklejek. Przeczytałam na wywieszonej tablicy, że to naklejki z osobami, które dla NAS pracowały podczas wirusa i dochód z nich idzie gdzieś tam. Nie lubię takich akcji, nigdy nie kupuję takich rzeczy, ale zrobiło mi się żal tej kasjerki, bo nikt tego nie brał, koszt to była złotówka i pomyślałam, że JA kupię. Miałam ekskluzywne warzywo w koszyku i wypadało.
- Czy kupi Pani naklejkę….
- Tak. Tylko proszę mi je pokazać to sobie wybiorę.
Ona rozłożyła je przede mną i ja wybrałam taką z babką. Szybko spojrzałam, brunetka na pierwszym planie wydała mi się podobna do Wonder Woman, plus miałam skojarzenie z gospodynią domową oraz styl był taki pin-upowy.
- TA!
- Jest Pani pewna?
I widzę, ze kasjerka jest jakaś taka poruszona… Więc mówię:
- Tak, bo to ważna rola.
(w głowie miałam to zdanie, że gospodyni domowa jest dla społeczeństwa cenniejsza niż inżynier). A potem w domu spojrzałam DOKŁADNIE na tę naklejkę i zrozumiałam dlaczego ONA była wzruszona tym wyborem… Ależ sobie chody w sklepie załatwiłam! 😀

