Dzień Zwycięstwa!

75 lat temu skończyła się II-ga Wojna Światowa. Na taką okrągłą rocznicę pewnie były by niezwykle uroczyste obchody, ale JAK jest, wiemy niestety wszyscy… Victory Day najhuczniej świętuje się chyba w Rosji. Wrzucam Wam obrazek z przelotu samolotów nad Kremlem. Z dymem układającym się we flagę. Niezłe!

<>

My na tę okoliczność rozpoczęliśmy sezon rowerowy! Ruszyłam ja, Łucja i Mieszko. Liliana odmówiła, bo wciąż ma focha za polski. Luz: JUŻ jest chętna i ona będzie jeździć. W sumie najbardziej się bałam czy uda mi się aktywować Łucję, bo ona ciągle jest jakoś z siebie niezadowolona… I rzeczywiście wersji „stroju na rower” było kilka, a w końcu zdjęła niewyprasowane spodnie ze sznurka… CDN, chociaż mi zeszło powietrze z tylnego koła mojego roweru. Grrr….

Jechaliśmy w kolumnie. Ja, a za mną dzieci… Trochę odsadziłam. Łucja mnie dogoniła, GDY ścieżka się rozszerzyła.

  • Chciałaś NAS zostawić! Uciec i zostawić! Jak w „Shazzam”!
  • Tak. Miałam siedemnaście lat i nie byłam gotowa – cytat z Shazzam
  • Dokładnie! Ale i tak byśmy Cię znaleźli za 20 lat!!!
  • Ale wiesz, że wtedy mogłabym już nie pamiętać, że Was miałam?

😉