In Poland we say

Net zalał kolejny przezabawny łańcuszek. Jak to MY mówimy 🙂 To jest niesamowite, jak net żyje. Jeszcze kilka dni temu szalał #pillow challenge z kreacjami z poduszek, a już kolejne wyzwanie. To stary pomysł. Zaczęło się w 2013 we Francji, ale oto ktoś wykopał i jest fun 😀 Po drodze były te filmiki z układaniem przeszkód dla zwierząt z papieru toaletowego i #fliptheswitch challege czyli filmik z dwiema osobami przebranymi w tą drugą osobę.

Dziś były lekcje (Łucja dziś musiała napisać z angielskiego prośbę o wsparcie petycji – wow), szybkie zakupy (Lilka ma jutro piknik z koleżanką i chciała jakieś śmiecio-żarcie w stylu czipsy) i spacer z psem w deszczu. Rowery wyszykowane, u weta nic nie załatwiłam ze sterylizacją Bibsa, bo wpierw muszę do gminy podbić. Otworzyli mi ulubiony sklep z mięsem, więc na obiad zrobiłam absolutnie wybitne spaghetti, a koło piekarni był już koleś z truskawkami. Czas więc chyba podjechać na rynek w piątek? No i lecę kolejnymi dokumentami („Nie jestem Twoim murzynem” – również mocne -> „Życie polega na tym, żeby wziąć za nie odpowiedzialność„).