Szukając tych ziołowych sadzonek odkryłam, że przedsiębiorczy naród produkuje maseczki również z wzorami na komunię (białe z wyhaftowaną Eucharystią), ślubne (śluby rzeczywiście ludzie biorą, sama mam znajomego, który miał robić wesele, ale weźmie cichy cywilny, a ten drugi głośniejszy razem z chrzcinami w przyszłym roku) a nawet narodowe z FLAGĄ (gdyby nie to, ze DZIŚ wszyscy siedzą po domach, to było by to całkiem sensowne). Komunie u nas przełożyli na wrzesień i bardzo się cieszę, że Mieszko jest dopiero w klasie drugiej i tę uroczystość ma w przyszłym roku. No i w poniedziałek otwierają galerie handlowe, z czego chyba skorzystamy! Lutka umawiała się z dziewczynami, miało być to co prawda z wyprawą na KAWĘ, a sektor gastronomiczny jest wciąż zamknięty, no ale może po czymś tam sobie kupią? Zainstalowałam sobie też rekomendowaną apkę Protego safe, z której wynika, że jestem w grupie niskiego ryzyka infekcji.
Dzieci urzędują dalej u dziadków, a Łucja namówiła wczoraj babcię do obcięcia jej włosów. Brzęczała coś o tym od dawna, budowała w swoich social media napięcie, czy powinna, czy nie powinna i ciachnęła. Sporo, bo o 20 cm! Babcia ma pelerynkę fryzjerską, którą uszyła ponad pół wieku temu ciocia Krzycha i UŻYTO jej. Taką w kwiatki i z falbankami. Podobno zabawa była przednia, a na stanowisku do obcinania zasiadł też Mieszko. Lilka, która była konsultantem sugerowała, że ON też potrzebuje pelerynkę, tylko założoną na odwrót (bo cięta była grzywka), ale udało się przekonać dziewczyny, że Mieszko nie musi jednak JEJ zakładać…
To fragmenty relacji ŁUCJI:

