Strach nie pokona mojego dziecka!

Phyllis Shlafly, czyli „Mrs America”. Doskonałe postacie kobiece. Takie wyraźne i… ludzkie. Nie ma dobrej i złej strony, bo każda na swój sposób się myli lub błądzi.

Poszłam rano z psem pozrywać TRAWY (z pól do wazonu!), bo dziś babcia zarządziła zaległe urodziny Liliany! Panna jest z marca, ale nie odświętowaliśmy wszystkiego w terminie, bo wirus. Już czerwiec, JUŻ planujemy sierpniowe urodziny Łucji, a panna środkowa nawet torcika nie miała! Prezenty w sumie odfajkowane, bo na zakupach z babcią obie dziewczyny były w środę. Ja pojechałam z młodym do fryzjera, a one zacumowały w galerii handlowej. Nie specjalnie czują się zrealizowane, bo podobnie jak Lutka, uważają, że sklepy są puste i nie wjeżdżają nowe kolekcje, ale coś tam sobie wybrały. A dziś, te zaległe 12-ście świeczek zostało zdmuchniętych!

Nierozłączni kompani/Brawlstarsowy team
Szykowanie torcika
TRAWY!
To ja ze zbuntowaną i kudłatą
Podprowadzę mamie fonka, bo na nim lepiej gierki śmigają
All You need is Netlix. Na ekranie II-gi sezon Lucyfera
Myślenie o życzeniu ZAWSZE zajmuje dużo czasu..

Deszcze znojne

Szłam z Mieszkiem przez pola z Bibi, gdy dogonił nas jakiś mały chłopiec na rowerze. Spojrzał na Mieszka i wykrzyknął:

  • Wyglądasz zupełnie jak Malfoy!

Młody spojrzał na niego zmieszany i zdumiony, wiec JA powiedziałam:

  • I jest równie potężny jak Malfoy.
  • Naprawdę!!! On wygląda jak Malfoy!

I pojechał dalej, a ja rozwinęłam wątek z Mieszkiem.

  • Chyba lepiej wyglądać jak Malfoy niż jak Harry Potter? Poza tym Malfoy jest potężnym czarodziejem za którym stoi równie potężna rodzina. A Harry Potter jest anomalią.
  • Tak. I ma głupią grzywkę i bliznę na czole.
  • No właśnie. Ale wróćmy do naszej rozmowy… No więc, 4-go czerwca będzie wystawianie ocen. Do tego czasu MUSISZ mieć zrobione wszystkie zaległości.
  • Z tym może być problem…

I skoro on TAK, to odrabianki cd!!! Z Lilką przerobiłyśmy i napisałyśmy sprawozdanie oraz omówiłyśmy twórczość Berniniego, a Łucja przystąpiła do tworzenia prezentacji o kulturze w okresie międzywojennym. Młody ma sporo zaległej etyki. Jest jakiś film, który ma obejrzeć, a potem odpowiedzieć na pytania. A potem jeszcze jeden, a potem jeszcze jeden…

<>

W Bieszczadach grzyby, Lilce chwieje się mleczak-kieł, a u nas pada deszcz… Niby otworzyli kina i teatry, ale tak jeszcze nie do końca… W radiu szefowa pewnego teatru powiedziała, że próg opłacalności to 70% zapełnienia sali. I przy 50% po prostu nie ma sensu otwierać placówki, bo będzie to nie rentowne. Kina zapełnione na 50% na tygodniu są normą, lecz co z tego, skoro nie ma żadnych nowości kinowych? Czekamy więc dalej, a na razie wrzucę Wam chińskie plakaty namawiające do przestrzegania dystansu:

<><>

Łucja ogląda Sheldona (Big Bang Theory) i to chyba już 12 sezon… Główny bohater wybucha:

  • Czy Ty myślisz, że ja nie wiem kto to jest Lady Gaga??!

I ona się go pyta:

  • A kto to jest??
  • Phi… Zakładam, że żona Lorda Gagi!

Tylko matki mogą dać to małym chłopcom: wrażliwość.

Mama kłamie”-Michel Bussi. Taki kryminał, z cyklu tania książka, ale czyta się to dobrze!

Nudy, bo robimy lekcje… Czwartego czerwca wystawienie proponowanych i do tego czasu musimy wszystko wypchnąć. Lilka miała sporo zaległych w-f-ów i właśnie pojechała na wycieczkę rowerową z uruchomioną sportową apkę. Screena z pokonanej trasy ma wysłać na zaliczenie. Wczoraj robiliśmy nanoszenie obiektów sportowych na mapkę zgodnie z podanymi współrzędnymi. Fajnie natomiast, że dała radę spotkać się z koleżanką. Mama Mai ma naprawdę wspaniałe pomysły. Dziewczynki musiały odebrać przesyłkę z paczkomatów, a były tam barwniki. BO pozwoliła córkom na zrobienie koszulek w popularnym DIY-u, którego pełno teraz w necie. Dye-Tees, czyli barwienie za pomocą gumek, supłów i różnych kolorów. Na pewno to widzieliście, ja założyłam, że to jedna z tych rzeczy, która się NIE udaje, ale Maja już robiła ciemne rzeczy polewając je wybielaczem, a teraz chce robić jasne na kolorowo. Bardzo mi się ten pomysł podoba, wiec mu też chyba się za to zabierzemy!

Lada moment kolejne odmrożenia, ja czekam na siłownię i baseny. Maseczki w open-space ach u nas ignorowane od dawna. Ale dobrze, że będzie to oficjalnie. No i fajnie by było, gdyby parkruny wystartowały!

Gdybym była ładna, to nie musiałabym krzyczeć, żeby mnie słuchali.

-Mrs. America

Zabrałam Mieszka i jego kolegę na przejażdżkę rowerową (dowód wyżej, a kwiatki zrywaliśmy po drodze!). Taka re-akcja, na to, że Mieszko ciągle u niego przesiaduje. I miałam spostrzeżenie, że MUSZĘ Mieszkowi wprowadzić napoje w puszkach. Nie dość, że NIE pijamy colo-pepsi-sprajto-bąbelków, a w domach, gdzie są chłopcy takie napoje pojawiają się często, to na dodatek odkryłam, że młody NIE potrafi otwierać puszek. Bo się boi. Co gorsza, gdy poprosiłam o to Lilkę, to powiedziała, że otwierała RAZ i się skaleczyła… Dziś z zakupów wróciłam więc z TRZEMA puszkami gazowanego badziewia, żeby DZIECI się nauczyły 😀

<><>

  • Mamo, nie wyspałam się dziś.
  • Łucja, ja też się nie wyspałam. Ktoś RANO wszedł do mojej sypialni i powiedział, że się NIE wyspał.
  • Bo miałam sen… Śniło mi się, że uciekłam z Natalią i byłyśmy na polach. I tak przez głośniki było słychać jak mówią, że jesteśmy groźne. Ale to nie były do końca nasze pola, bo przebiegłyśmy przez tory. A potem przyszłam do naszego domu, ale to nie był do końca nasz dom.
  • Ale był lepszy, okazalszy, większy?
  • To była taka chatka.
  • Czyli realistycznie.
  • No i w naszym domu byli ludzie z rządu i oni chcieli mnie zabrać bo mam super moce…

Wystarczyło, że raz się z koleżanką spotkała i już wyobraźnia ruszyła. I nowe buty ją obtarły…

Chowają przede mną swoje córki, bo boją się, że to zaraźliwe.

Mrs America. Przypadkiem odkryłam wczoraj niezły serial. Miałam go w obserwowanych, ale nie wiedziałam czy ruszyć, czy nie. I przeczytałam, że to jedna z pięciu nowości, które WARTO. I rzeczywiście, świetne! 🙂 Tekst z tytułu powiedziała niezamężna kobieta, o swoim cywilnym stanie.

Korzystając z przerwy w dostawie prądu (nici z e-lekcji, bo nie było netu) pojechałam z Mieszkiem do fryzjera! Mieszko ma jedną ulubioną fryzjerkę, która na dodatek jest DALEKO, ale doskonale czuje jego styl. I nikt wcześniej i później nie zbliżył się nawet w połowie to tego ICH porozumienia! Zapisałam go więc (wydawało mi się, że do niej) i pojechaliśmy! I okazało się, że jej NIE ma. Wszyscy ci fryzjerzy, którzy TAM byli, zniknęli. W sumie to logiczne, bo branża stanęła na 3 miesiące, a musieli z czegoś żyć. A teraz jak otworzyli, to ci co byli to tacy chyba z łapanki. Dwie, takie zupełnie przeciętne babki. Tamta była tak świetnie ubrana, efektowna, a te w takim czymś rozciągniętym, wygodnym i z funkcjonalnymi włosami. Bardzo byliśmy rozczarowani, włosy są obcięte ZA krótko, czyli do póki TAMTA nie wróci, nie będziemy tam jeździć!

<>

Wczorajszy spacer z psem. Lilka leciała gdzieś tam przy psim boku, a ja szłam i rozmawiałam z Mieszkiem. Młody drążył temat Bibi:

  • Bibi, jeszcze NIE jest taka jak była…
  • Miejmy nadzieję, że będzie. Zabieg miała poważny, ale MOŻE to nie wpłynie na jej charakter…
  • Bo ona teraz TYLKO nie może mieć dzieci?
  • Nie będzie miała też cieczki. Takim zabiegom poddaje się i psy, i suczki. I koty, i kotki.
  • A co się robi psom? Chłopakom-psom?
  • Dokładnie nie wiem. Kocurom obcina się jajka, a psom się coś obcina albo czy przecina? Musiałabym to sprawdzić.
  • Ludziom się takich rzeczy NIE robi? Mężczyznom?
  • Robiło się. Byli niezwykli śpiewacy te 300-400 lat w Europie. Kastraci. Ich głos był czymś pomiędzy męskim, damskim, a chłopięcym i ludzie na widowni w operach mdleli od tego dźwięku. Oczywiście zabieg przeprowadzano gdy byli jeszcze dziećmi. A wcześniej byli eunuchy, którzy pilnowali haremu sułtana. Wiesz co to harem?
  • Tak. To takie miejsce, gdzie były żony. I było ich dużo.
  • Tak. Zakładano, że mężczyzna tego typu NIE wejdzie w żadną relację z kobietą, a byli tam potrzebni do utrzymywania porządku.
  • A teraz? Teraz, już się tego nie robi?
  • Teraz czasem ludzie robią sobie coś takiego, bo nie chcą mieć dzieci. Kobiety też mogą poddać się sterylizacji, choć chyba trudno zrobić ten zabieg, gdy jest się młodym. Można, gdy ma się dużo dzieci i kolejna ciąża może zagrażać życiu matki. No i mężczyźni mają wazektomię, czyli podcinanie kanalików z nasieniem.
  • Znałaś kogoś kto sobie zrobił taki zabieg?
  • Nie szukając daleko, Twój tata chciał zrobić sobie taki zabieg. Uznał, że ma już dużo dzieci.
  • Ale ja już byłem na świecie?
  • Tak.

Dzień Matki

Powiedział mi nie tak dawno temu Diabli: Kobiety się zmieniają. Są inne na początku związku, niż w jego trakcie. Ty byłaś stała. Taka sama na początku i na końcu. Zmieniłaś się tylko raz. Gdy urodziły się Ci dzieci. Od tej pory miałaś wszystkich w d-pie. I w tej nowej wersji pozostałaś niezmienna aż do końca. Szczerze mówiąc to samo mówił Jerzy. Ciebie jest dwie. Ty z dziećmi i Ty bez dzieci. I to są dwie zupełnie różne osoby.

Co więcej wydaje mi się, że świat (nie tylko mężczyźni), woli mnie w wersji SOLO. I wiem, (bo widzę), że są kobiety, które te dwie role potrafią łączyć. Mam również znajomą (nawet dwie takie), które na miejscu pierwszym mają męża. I jak spotykam je na zebraniu w szkole i one są z nim, to one widzą tylko jego. Nie tworzą żartobliwego babskiego frontu, albo nie wdają się z nim w dyskusję. One są całością ze swoim wybrankiem. Trochę nawet zazdroszczę takiego zespolenia. Ale nie o tym… Czy jest mi źle z tą rolą mamy? NIE!!! Banał i sztampa, ale macierzyństwo to sens wszystkiego . To napęd i przyczyna. Spędziliśmy razem, ale tak naprawdę RAZEM, ponad dwa miesiące. I zdaje się, że spędzimy kolejne trzy co najmniej… To trudny okres dla związków i relacji bo takiego przesilenia nikt nie planował. Jak bardzo trzeba być zgranym, żeby to wytrzymać? MY dajemy radę. Wyrosły mi bliźniaczo podobne do mnie stwory: jednakowo anemiczne i kompromisowe. Ciśniemy czasem o lekcje, czasem o spacer. Czasem napnie Lilka, która uzna, że za MAŁO uwagi jej poświęcam. Ale większość czasu jest sielanka przeplatana rozważaniami o życiu i świecie.

Pisząc o byciu mamą muszę też przypomnieć, to o czym jest często, że moja mama jest dla mnie bardzo ważna. I chyba stała się AŻ tak ważna, gdy pojawiły się mi dzieci. Na SWÓJ Dzień Matki Lutka dostała ode mnie etui do telefonu. Zamówiłam jej nowe od majfrienda i doszło! Może to niedużo, ale obie mamy tak, że wielkie deklaracje NIE są nam potrzebne. Ja zabrałam sprzed domu zamówienie od kuriera oraz dostałam laurki!!! TRZY. Mieszko w końcu nie wyrobił się z lekcjami, więc w nocy wycinał z papieru żonkila dla mnie 🙂 Ale przyjemność w byciu matką jest tak naprawdę jednostronna. Ta rola daje tak dużo, że jednodniowe manifesty uczuć i oddania to nie są konieczne komunikaty.

<>

I jeszcze, bo to istotne. Bycie matką ma oczywiście szersze znaczenie. Matka to opiekunka i to niekoniecznie własnych dzieci, czy nawet ludzi. Jestem pewna, że dla Bibi jestem właśnie mamą! 😀 Ale MATKA to TEŻ nasza planeta. Niech nam szybko zdrowieje!

Lato, które coraz bliżej.

Spotkałam w sklepie znajomą. Byłam z Lilką, ale cofnęłam się do zwierzęcych, bo chciałam sprawdzić, czy nie ma środków na kleszcze. Wpadam w regały, a tam znajoma. Rzuciłam: Cześć, ale widzę, że nie poznaje. Zsunęłam maseczkę i mówię: To ja! I zaskoczyła. Sekundę pogadałyśmy i pognałam z powrotem do Lilki. Ona pracuje przy znalezionych zwierzętach i odradzała mi kropelki dla psów, bo skuteczne są podobno jedynie tabletki. Ale o czymś innym… Gdy tak zsuwałam maseczkę, miałam ochotę wykrzyknąć: To ja! Leclerc!, ale ugryzłam się w język, bo ona młodsza ode mnie o lat 15-ście i mogła nie oglądać Allo, Allo!!! Jakby nie było opowiedziałam dziś o tym serialu dzieciom i obiecałam, że jak będziemy gdzieś autem jechać to włączę im na telefonie jeden odcinek, żeby WIEDZIAŁY co to takiego było!

Nowy tydzień. Ciśniemy z lekcjami, bo 4-go mają już być oceny proponowane. Mieszko wczoraj wieczorem mi wyznał, że NIE ma dla mnie prezentu na Dzień Matki, ale postanowił zrobić wszystkie zaległe lekcje. Powiedziałam mu, że nie wyobrażam sobie piękniejszego prezentu. Podsunęłam nawet ten pomysł Lilce, ale usłyszałam, że WOLI mi zrobić LAURKĘ…

Za to pomalowałam sobie paznokcie u nóg. W jednym z tych filmów dokumentalnych, jakie oglądałam była babka, która mieszkała w wielkim pustym kolorowym domu w Meksyku. I jest taka scena, kiedy wieczorem siedzi na taborecie w takiej tętniącej kolorami łazience i maluje sobie paznokcie u nóg. Nie u rąk, a właśnie u nóg, żeby mieć kolorowe. Ja też rąk nie maluję, za to u nóg, zdecydowanie tak!

Mówiło się, że w kuchni mieszka pamięć.

Wiesław Myśliwski, Ostatnie rozdanie.

Zawsze mnie zaskakuje, jak proste potrawy MOGĄ różnie być podawane, w zależności od regionu. Odkryłam cypryjski ser halloumi. Myślałam, że o białym serze wiem już wszystko, ale takiego smaku jeszcze nie było! Słony, ale nie rozpada się jak feta, podpieka się go na patelni, ale nie ciągnie się jak mozzarella, niby kozio-owczy, ale bez tego posmaku… Od niego zaczęłam dziś dzień!

Bibs ma się dobrze. Na wczorajszej wizycie u wet okazało się, że wenflon wyjęła sobie jakoś sama?? a koszulek NIE musi już nosić. Usłyszałam: żeby każdemu tak się goiło! Jutro ostatni antybiotyk, a w sobotę może wyciąganie szwów. Poszłyśmy nawet na tę okoliczność na dłuuugi spacer. Źle się chodzi w weekendy, bo wszędzie pełno ludzi, ale jutro ma padać i będzie znowu pustawo. Z tych ukochanych podskoków jeszcze nic JEJ wychodzi, ale ochota na spacer i węszenie była! Ba, nawet udało NAM się znaleźć mysie truchło, w którym pies się wytarzał i NARESZCIE ładnie pachnie…

Niedziela. Obiad u dziadków, moje ciacho (ja dalej jadę z tartą rabarbarową, bo jeszcze mi się nie znudziła) i rozmowy, dziś głównie o edukacji. Miałam narwać Lutce traw na polach, ale zapomniałam rano na spacer wziąć sekator… Ogórkowo, wrzucę Wam jedną niezłą kampanię reklamową. TUTAJ klikać po więcej. Akcja dotyczyła tego, by poznać CAŁĄ historię. Bo widzimy fasadę, zarys, ale trzeba pamiętać o tysiącach, albo milionach opowieści dotyczących tego miejsca. Bardzo działające na wyobraźnię obrazy.

Aktywność

  • Łucz, widziałaś tę babkę z dzieckiem w chuście?
  • Tak.
  • Nie uważasz, że kobieta z dzieckiem w chuście nie powinna mieć maseczki? Jedno ciągnie za rękę, drugie niesie w chuście – ona i tak ma maratońskie obciążenie.
  • Tak. I jeszcze jak ma założoną maseczkę, to nie widzi tego dziecka w chuście.

Dokładnie! Wybrałyśmy się z Łucją na rowery. We DWIE! Panna NIE chce tak całą ekipą, bo przecież MOŻE kogoś spotkać, ale TYLKO ze mną, się zgodziła. Zaproponowałam jej dwa przeciwstawne cele. Jedną drogerię, gdzie akurat jest 40% na wszystkie kosmetyki do ust (ona pożera szminki ochronne), LUB drugą, gdzie akurat kolorówka jest -55%. Bo dobrze mieć cel rowerowej wyprawy! Gdy wróciłyśmy do domu okazało się, że włączyła licznik na telefonie i pokazał on, że zrobiłyśmy 20 km (!!) Stało się jasne, dlaczego ledwo zsiadłyśmy!!!

Miałam natomiast po drodze przygodę… Jechałyśmy ścieżką rowerową, która się kończyła. Były pasy i ścieżka biegła dalej, tylko z drugiej strony drogi. No więc stanęłyśmy przy przejściu i czekamy, aż ktoś zwolni. No i zwolnił jakiś łepek w aucie starszym niż ja i coś zaczął pyskować. Coś o tym, żeby siedzieć w domu. I TAK mnie nakręcił, że chociaż na ogół olewam dupków, to tym razem wybuchłam. I byłam taka wściekła, że gdyby do mnie wysiadł, to bym mu przywaliła. Przysięgam. Grzmotnęłabym go tak, żeby leżał na ziemi, a ja bym go kopała. Zjechałyśmy z tych pasów i Łucja mówi: Mamo, nie znałam Cię takiej. Więc jej odpowiedziałam, że ja też się nie znałam i nie sądziłam, że taka wersja mnie istnieje. Nie wiem skąd się to wzięło, lecz nie denerwujcie się, bo teraz już jestem WYCISZONA 🙂

<>><<>

Leżę koło Mieszka wieczorem i przepytuję go jak mu minął dzień u kolegi.

  • Skakaliśmy na trampolinie, zjedliśmy lody…
  • A jego pies skakał z Wami?
  • Nie. Ale czasem skacze. Tym razem się schował pod trampolinę i na nas patrzył.
  • I co jeszcze robiliście? Nie przeszkadzaliście za bardzo?
  • Nie. A potem oglądaliśmy taki japoński film.
  • Mangę.
  • Tak. Taką anime. I tam była dziewczyna, która zdjęła zbroję i była goła. I on ugniatał jej biust, ale ona miała większy niż TWÓJ.

Bywa 🙂 Cóż, wygląda na to, że młody u kolegi obejrzał coś nie koniecznie dla niego. Nie będę się tym przejmować, tym bardziej, że w sumie to mnie to ubawiło. Opowiedziałam dziś o tym Lutce.

  • Wiesz, Mieszko chyba u kolegi obejrzał japońskie animowane porno.
  • Szybko. Ale kiedyś trzeba! Dobrze, że ma kolegę, który mu takie rzeczy pokazuje.

piątek

  • O, Łucja! Błażej ma hulajnogę elektryczną!
  • Skąd wiesz?
  • Bo widzę, przez okno, jak jego tata jeździ po osiedlu!

I jakąś taką niezwykłą kupił, bo z siodełkiem? My jednakowoż DZIŚ nie wychodzimy. W sensie, np. z psem, bo pies jeszcze byle-jaki. Bibi to egzemplarz wersji skrajnych. Jeśli się cieszy, to skacze na „metr 60”, żeby każdego polizać w twarz, LECZ gdy niedomaga, to leży i emanuje rozpaczą… W nocy postanowiła zamieszkać w ogródku. Chciała wyjść, wiec ją wypuściłam, ale nie chciała wrócić. Była pierwsza w nocy i postanowiłam ją ściągnąć na siłę. Weszłam w te iglaste krzaczory, ale tylko mnie chapsnęła.. Za to potem poczuła skruchę i wróciła JEDNAK do domu. Dziś już je. Kupiłam „masne” psie saszetki i zjadła. Pije wodę i jest ciut bliżej NAS niż wczoraj. Byłam tylko w sklepie, ale dotrzymujemy jej towarzystwa. Do kolegi poszedł tylko Mieszko. I to akurat bardzo dobre, bo jemu już było bardzo źle samemu i już są umówieni na kolejne spotkanie.

<><>

Książkownia. Zawsze o tej porze roku lądowałam na Targach Książki i zaopatrywałam nas na Dzień Matki i Dzień Dziecka. W tym roku imprezy nie ma, więc zamówiłam nam coś do domu. Na szczęście branża wydawnicza ma się dobrze i jest z czego wybierać! Siedziałam w nocy na różnych forach czytelniczych, szukając co tu wybrać i listę przedstawiłam Łucji. Pozwoliłam jej wybrać trzy, bo w czerwcu będziemy ponownie coś (na wakacje) zamawiać. Maluchy mają nie ruszone książki ze świąt, więc dla nich tym razem NIC. Panna wybrała Zamieć (horror dla nastolatków), IBoy-a, który doczekał się już serialu na Netflixie oraz Indigo, która jest mocną książka o przemocy. Dla mnie jest Lontano, czyli kryminał rozgrywany w Afryce oraz thriller Za zamkniętymi drzwiami, który zgarnia same super recenzje. W strefie czytelniczej, być może pamiętacie, że polecałam Wam „Zarazka”, czyli historię pisaną naprzemiennie przez dwóch świetnych pisarzy w okresie obecnej zarazy. Dzieło jest już ukończone (wraz z otwarciem knajp 😉 i całość można przeczytać. Ja dodałam sobie do zakładek w telefonie i jak gdzieś czekam to lecę kolejny rozdział!

<<><>>>

Podsłuchuję e-lekcje Mieszka. Matematyka. Słuchać jak pani tłumaczy i raz po raz zadaje któremuś dziecku pytanie. Tym razem zapytała sympatię Mieszka:

  • Alu, jak napisałaś PÓŁ?
  • Wyraźnie!
  • To wiem, ale jakie U? 😀