Ci ludzie żyją w bajecznym śnie, a my w koszmarze

-„Spisek przeciwko Ameryce”. To jednak dobry serial! Pierwsze dwa odcinki, to rzeczywiście nuda nie z tej ziemi, ale koniec trzeciego jest już niezły. 4 i 5 odcinek są w ogóle wymiatające, a do obejrzenia mamy tylko sześć. Polecam!

Zaraza zarazą, ale na majówkę naród zbroi się jak co roku. Stona wrzuciła promkę, że przy zakupie 12 piw, kolejne 12 gratis i jak byłam o 13-stej to piw już właściwie nie było. Drugi węgiel gratis, drugie lody gratis (Łucja chciała sorbet), druga kiełbasa, itd. Chciałam kupić ziemię w ogrodniczym, ale nie było miejsc na parkingu (to tak jeszcze przed naszym centrum ogrodniczym nie było). Będziemy więc NARODOWO grillować i działać w ogródkach!

Ja prace ziemne rozpocznę później… BO zamówiłam ZIOŁA. Ale to z All (dzięki za info o pakiecie smart 🙂 Słabo, że na dostawę mają aż 14 dni -to jednak dziwne, lecz może będzie wcześniej. I zioła będą PRZED domem, żeby Bibs ich nie wykopywała!

<><>

Wyżej macie pomarszczoną Łucję, a niżej kolaż Lilki na plastykę. Temat był: „Plan renesansowego miasta w stylu Zamościa”. Użyte zostały ulotki z Wilna i folder jednego polskiego muzeum pałacowego! Te kolorowe słupki to oczywiście różnokolorowe kamienice.

Takie tam rozmowy blondynek

Krzyknęła do mnie sąsiadka jadąca autem:

  • Jak tam odrost??!!!?
  • Tragedia!!!
  • Zobacz u mnie! Ty przynajmniej masz jasne włosy! – i rozchyliła przedziałek na środku głowy – Dziś kupiłam sobie farbę!!!

I tyle żeśmy pogadały, bo za nią/na nią trąbili, a ja szłam na spacer z psem 🙂 Miałam ochotę jej jeszcze powiedzieć, że na co mi (??) otwarte lasy, skoro chce mi się teraz do fryzjera (!!), ale nie zdążyłam. Dzisiaj mam fazę, że to się nigdy nie skończy. Przeczytałam jakiś artykuł o tym jak MOŻNA spędzić majówkę i że obostrzenia będą do czasu wynalezienia szczepionki. Najgorsze, że z każdym dniem dzień rozciąga mi się coraz bardziej. Dziś w moim necie latał screen z twittera, gdzie jedna panna napisała, że ma nadzieję, że dadzą nam znać z 2 tygodniowym wyprzedzeniem, że już koniec, tak by człowiek MIAŁ czas się ogarnąć. Pójść do fryzjera, schudnąć i ogólnie doprowadzić się do porządku. Rozmemłaliśmy się i rozciągnęliśmy do granic możliwości. Żeby na 9-tą człowiek musiał sobie budzik ustawiać??

<><>

  • Mamo, chciałabym się cofnąć w czasie, żeby ostrzec o wirusie.
  • Nikt by Ci nie uwierzył, Łucja. Był taki film „12 małp” z Brucem Willisem. To było takie mocne, że zryło to beret wszystkim pod koniec ’90-tych… Tam była taka sytuacja, że gościa zamknęli w psychiatryku, bo tak absurdalne wydawało się to co mówił.
  • Ale ja bym powiedziała tylko temu gościowi, który otworzył aqupark.
  • Oni mogą się nie podnieść. Gdyby wstrzymał się z otwarciem o dwa tygodnie… Dobrze, że zdążyliśmy tam pojechać, bo może tego już nie być. Fakt. Ale on też by Ci nie uwierzył.
  • To chciałbym się cofnąć, żeby powiedzieć ludziom by nie jedli nietoperzy.
  • Pewnie trzeba by jakieś 2000 lat do tyłu…
  • TAK właśnie bym chciała!
  • Mhm… Do epoki, kiedy tworzono religię i uczynić z nietoperzy zwierzęta święte. Tak, TAK by można było zrobić!

It’s ok to dream a little

-Blade Runner 2049

Po ulicach zagęściło się od kabrioletów (gdzie to ochłodzenie??), Łucja skończyła 17 książkę (!!!) od momentu rozpoczęcia izolacji -> WIĘC znowu NIE ma co czytać, a wczoraj wszyscy widzieliśmy wielkiego lecącego bociana!!! Widzę, że kilku miastach będą pojawiać się kina samochodowe (super, chociaż chyba jednak wolę klasyczne), a gminie ogłosili nam nabór do bezpłatnych sterylizacji dla zwierząt(muszę podbić do veta). Festiwale filmowe (te najważniejsze) nawiązały współpracę i stworzą na Jutubie jeden wspólny festiwal: We Are One: A Global Film Festival, aby zebrać fundusze na walkę z Covid-19. Naprawdę niesamowite siły ten wirus z ludzkiego potencjału wyciąga. Siedzę na strychu, dobiega do mnie głos e-lekcji z polskiego Liliany i dostałam właśnie esemesa od Mieszka o treści LAW. Znaczy się on NIE odrabia lekcji 😀

Przyszło mi wczoraj do głowy, że dzieci są naszym największym krytykiem. My je widzimy na wylot, ale nasza codzienna obserwacja urywa się około 20 roku życia, a one potem się jeszcze rozwijają. My tak już średnio. Więc znają nas w okresie, kiedy się ukształtowaliśmy. Nam też jest łatwiej oceniać naszych rodziców, niż im dorosłych NAS. I są te dzieci bezlitosne! Pamiętam jak jechał z Łucją do Rzymu i przyszła w nocy do mnie Liliana. Powiedziała wtedy: „Wiesz, myślałam, że Ty TYLKO tak mówisz, że gdzieś pojedziemy. A tak naprawdę nigdy nigdzie nie pojedziemy. Bo ciągle będzie coś innego do zrobienia. A tak nam tylko mówisz, żeby nam nie było przykro”. Zszokowało mnie to stwierdzenie. Ja rzeczywiście mam wielkie, dalekosiężne i odrealnione plany, lecz w mojej głowie postrzegam je jako rzeczy do zrobienia. Takie, które się wydarzą, choć nie wiem kiedy. Żyję sobie w tym moim mikroświecie ułudy i spełnienia, a ona jest takim trzeźwo myślącym sceptykiem. Tak jak moja mama, która zawsze mawiała (pewnie cały czas tak myśli, choć już tego nie powtarza): Cieszy mnie Twój optymizm, choć jest całkowicie pozbawiony podstaw. A tu, pod skrzydłami wyrosło mi takich trzech realistów. Gdzie zrobiłam błąd?? 😀

Każdy ma w sobie bohatera

-„Shazzam”, ależ to zabawny i pozytywny film! 🙂

Od kilku tygodni szukałam tapioki. No i nigdzie nie było… W końcu, w poszukiwaniu tapioki, pojechałam do skupiska azjatyckiej społeczności. Chwilę krążyłam szukając otwartego sklepu i bingo! Weszłam, a tam gość (Azjata) krzyczy na mnie:

  • MASZKA! MASZKA!

Więc założyłam, że są zamknięci, więc tłumaczę, że ja tylko po tapiokę i znikam!!! A on dalej krzyczy swoje… I ZASKOCZYŁAM! Maska! Bo ja do sklepu weszłam BEZ. Prowadzę auto BEZ i ciągle o niej zapominam. Wróciłam wiec do auta po maskę i ruszyłam w regały… TAPIOKI nie było… Pomyślałam, że zapytam, a ponieważ niegrzecznie jest zakładać, że ktoś NIE zna polskiego, powiedziałam:

  • Przepraszam, czy mają Państwo tapiokę? TAPIOKA. Tapioka PEARLS. Ta-pio-ka???

Nic. Zrozumienie ZERO… Wróciłam wiec do auta po telefon i z pomocą gugiel obrazów pokazałam. I usłyszałam:

  • Nie. TERAŻ nie ma.

Wywiało niczym mydła i papier miesiąc temu. Znalazłam, że na All jest, ale musiałabym doliczyć dostawę, więc chociaż mamy na nią smaka, wywalamy ją chwilowo z jadłospisu i wrócimy do niej gdy się pojawi.

<><>

Nowy tydzień. Krótszy i podobno deszczowy (korzystając z końcówki słońca Lilka właśnie poleciała na randkę z koleżanką!). Na Majówkę dzieci chcą do dziadków i babcia już się zgodziła! Można zacząć szykować rowery! Wrzucam nasłonecznionego Mieszka:

Niedzielna zajęciówka

  • Mamo, a gdybyśmy znaleźli kosmitę na polach? To możemy go przynieść do domu?
  • W sensie, że COŚ by z NIM było nie tak i chcecie MU pomóc, tak Lilka?
  • Tak. Kiedyś powiedziałaś, że możemy, pod warunkiem, że nie będzie nic jadł.
  • Cały czas tak uważam. A możemy komuś o tym powiedzieć? Mieszko?
  • Nie.
  • A dlaczego?
  • Bo mogą go poddać badaniom.
  • Dokładnie. Wjechali by tacy ludzie ubrani w kombinezony jak do koronowirusa i chcieli by go pokroić. Co więcej, nas mogli by też chcieć badać, by sprawdzić, czy na nas jakoś oddziaływał. Łucja, a jak myślisz, on mógłby się nam do czegoś przydać? Gdyby był wrogo nastawiony to załatwił by nas, zanim byśmy się zorientowali, czyli musiałby być przyjazny, skoro mamy go w domu.
  • Tak. Mógłby odbudować Twój ogródek.
  • Z pewnością. Pytanie, czy to dla mnie ważne? Ale bez wątpienia byłby dużo inteligentniejszy niż my, skoro dotarł tu z innej planety. Może mógłby np. zwiększyć przepustowość naszych mózgów. Tak jak w Limiltless. Pamiętasz?

Pamiętała. To jeden z tych seriali, które cichaczem gdzieś obejrzała. Zaraz ruszamy z Shazzam! Niżej fotki z rozgrywek planszówki. Mieszko musiał ją zrobić na angielski i na zaliczenie mieliśmy zagrać rodzinnie!

<>

Ważne! Wczoraj zachwycałam się poidełkiem dla owadów??? No więc, ZŁY model Wam poleciłam!! Na TYM blogu macie JAK należy takie poidełko zrobić. Mchu mogę dorzucić! Mam go pół ogródka! 😀

Ten nadęty sukinsyn wie wszystko – szkoda wielka , że nie wie nic poza tym.

-„Spisek przeciwko Ameryce”. Nie wiem czym Wam polecać ten serial. Dużo tam dłużyzn i jednocześnie skrótów. Raz nawet cofałam, bo w ramach jednego odcinka zrobili taki skok, że myślałam, że przerzuciło mnie do kolejnego odcinka. Ale jest to film ważny i zaprzątający. Co by było było gdyby Ameryka podczas II wojny światowej poparła Hitlera? Jak bardzo zmieniło by to historię? Plus doskonałe pokazanie zaślepienia liderami.

Śniła mi się dziś w nocy moja PIĘTA. I że oglądałam ją od dołu… Ale NIE tak zwyczajnie, że łapiesz nogę i odwracasz sobie stopę, ale że obracanie było jak niemalże KULI ziemskiej. Odwracam, ona się nie daje odwrócić, znowu próbuję i w końcu się udało! Gdy ujrzałam spód własnej stopy odkryłam, że przez jej środek biegnie głęboki kanion. Rów marsjański niemalże. Od krawędzi do krawędzi. Ja jako matka ziemia z nieznaną stroną… W tej sytuacji zajęłam się dziś moimi STOPAMI. Wyjęłam urządzenie do masażu stóp, nasypałam soli soli i użyłam pumeksu 😀 Czas zrzucić zimową szatę! Poszło średnio, muszę mieć lepsze kosmetyki do tego typu zabaw 🙂 No ale dziś uruchomimy ustrojstwo znowu, bo Lilka chce sobie przygotować stopy.

<><>

Jak wiecie, mamy suszę. Kwiecień, który był takim ZAWSZE mokrym miesiącem, jest suchy. Są już apele, by tak jak rok temu, pozwolić trawom urosnąć co najmniej 10 cm zanim je skosimy, ale są też nowe pomysły. O tym, żeby wstawiać miseczki dla ptaków już pisałam, chociaż podobno skuteczniejsze są te dla owadów. Niżej wklejam fotkę takiego owadziego wodopoju i dość ciekawej propozycji wykorzystania wody kuchennej. To akurat robię. U mnie było to powodowane słabym ściekaniem wody, wiec każdą nadającą się wylewam na ogrodowe kwiatki!

Rzeka

Zapowiedzieli ponad 20 stopni, więc rano, skoro świt ruszyliśmy nad wodę! Wszędzie już są ludzie, ale i tak było cudownie. Btw. rzeczywiście mamy SUSZĘ. Wyspy, który były miesiąc temu stały się częścią lądu i można wejść na nie suchą nogą. Pojawiły się za to głębiej NOWE. Mało jest wody!

Bibi nas kocha za takie spacery, a i MY siebie kochamy 😀 Teraz już wytrzepujemy piasek i robię leniwe!

Dziś wyszła też INNA fajna akcja. Miałam się spotkać z wychowawczynią Mieszka, bo chciała przekazać rodzicom trzecią część ćwiczeń. Razem ze mną po odbiór dotarł akurat tata kolegi Mieszka, którego w domu nazywamy Zygi (bo Zygmunt). Rodzice Antka to bardzo fajna para, ale co ważne, też mają trójkę dzieci w identycznym wieku jak moje (chociaż to sami chłopcy). No i zaczęliśmy gadać, że maluchy tak źle tę izolację znoszą. A ON na to, że najgorsze jest to, że cały czas są głodni i obiady w szkole były bezcenne. No i że wyrywają sobie laptopa. Podobnie jak u nas! A na to wychowawczyni Mieszka, zapytała nas czy chcemy ipady dla dzieci do nauki. Chcieliśmy! Teoretycznie możemy bezpłatnie otrzymać ze szkoły na czas narodowej kwarantanny dla KAŻDEGO dziecka (o czym NIE wiedziałam), ale wzięłam TYLKO jeden. Dla Lilki, bo Mieszko może z nią korzystać. Zygi powiedział, że on chyba będzie musiał wziąć trzy, bo jak się pozostali dowiedzą, to będzie awantura, ale na razie wziął jeden. Sporo nam to rozwiązuje i bardzo się z tego cieszę.

Wiem, widać brzuch. Jakoś się tak podwinęło :/ ZRZUCĘ, jak ruszą siłownie!!!!
„CZŁOWIEKI, czemu NIE przyjeżdżamy tu codziennie???”

Gniazdo

Czas już jakiś temu byliśmy u dziadków i Lutka miała pewien problem z kompem. Coś tam z otwarciem pliku, by go wydrukować, czy coś takiego… Był tam też mój brat i zebraliśmy nasze tęgie głowy, żeby rozwiązać problem. I kiedy mój brat odpuścił, zakładając, że na komputerze źródłowym trzeba zapisać inaczej, ja miałam przebłysk i poradziłam sobie! Strasznie byłam z siebie dumna, ale ponieważ samozachwyt jest nieelegancki wybuchłam dopiero po wyjściu, w drodze do domu.

  • Dzieci, widzieliście jaka mama jest niesamowita??!! Mieliśmy problem z laptopem babci i JA go rozwiązałam! Wujek Marcin kiedyś, niczym Bill Gates skręcał kompy z kumplem, ale to JA wiedziałam jak sobie poradzić! Jestem genialna!

Mieszko bardzo empatycznie podszedł do męskiej nie-mocy więc zapytał:

  • A jak myślisz, dlaczego wujkowi Marcinowi się nie udało?
  • Hmm… Myślę, że po prostu miał do czynienia z mniejszą ilością prowizorek w życiu.

No i to akurat jest już średni powód do dumy. Ale bardzo mnie cieszy, że dzieci są w sumie dość techniczne. Ze sporymi brakami gadżetowymi, bez zegarków mierzących tętno, bez play station, są naprawdę sprytni. Łucja dostała laptop po mnie i tak wszystko pozmieniała, że nigdy nie sądziłam, że tak się da. Lilka jest mistrzem apek graficznych i programów nagrywających, a Mieszko jest naprawdę solidnym gamer-em. Wiem, że to jest inne pokolenie, oni w ogóle wszystko łapią szybciej, ale równając do innych znanych mi dzieci są nieźli! Niżej wklejam Wam fotkę z auta. Łucja wpina mój telefon jakoś bezprzewodowo do radia samochodowego i odtwarzamy różne filmy i słuchowiska. Niżej jest zdjęcie pisanki, którą Lilka zrobiła na plastykę. Dostaliśmy meila od nauczycieli, że najprawdopodobniej dzieci do szkoły już nie wrócą, więc powinny wykonać wszystkie zadania, które dostały. One będą bazą do oceny na koniec roku. I robimy wszystkie zaległości. Ta akurat pisanka miała być 3D, obklejona materiałem i ozdobiona (te filmiki z netu, które NIGDY tak nie wychodzą jak powinny). Ale Lilka się nie przejęła: „Trochę poprawię obrazek, użyję jakichś filtrów i będzie szóstka jak zawsze!”)

<><>

I jeszcze pokaże Wam poranek. Ja wróciłam z piekarni, Łucja po drodze była z Bibi, ale gdy weszłam cała trójka leżała w MOIM łóżku i cięła na telefonach w tą samą grę (wchodząc w jakieś tam interakcje wirtualne).

  • Moi drodze, może wstajemy?? Lilka, czemu Ty jeszcze w piżamie?? Proszę się ubierać!
  • Mamo, muszę wpierw wykąpać się w basenie.

Dzień Ziemi

Taki zgotowaliśmy prezent planecie, że chyba się nie spodziewała! Największy niszczyciel świata (MY) od dwóch miesięcy zniknął z jej powierzchni. Niech ma ta izolacja taki sens, że wszystko się odrodzi. Powiem więcej, jeżeli zmiany rzeczywiście będą tak ogromne, warto będzie 2x w roku na tydzień wszystkich znowu zamykać. Fatalnie, że mamy suszę i znowu płoną lasy, w tym ten, który jest dla najcenniejszy, bo dziewicza puszcza. W „Soli Ziemi” jest fotograf, który przeżywa coś na kształt wypalenia zawodowego. Albo nawet utraty sensu życia. Tyle lat fotografuje ludzi, głównie w Afryce (tam naprawdę było piekło w niektórych miejscach), że nie ma siły by kochać Ziemię. I wtedy zakłada las tropikalny. Za namową żony, na ziemiach swojego ojca. I na nowo po 40 latach widzenia zła, zaczyna widzieć dobro. Jego projekt (Instituto Terra) jest ponadludzki i ponad wszelkie granice. Odtworzony na pustynnej ziemi tropikalny las. Z ptakami, roślinami i zwierzętami (tam nawet pojawiły się już jaguary!). Aż zamarzyło mi się, żeby też mieć taki las! 😀

<>

My Dzień Ziemi świętujemy banalnie. LEKCJAMI (buuu) oraz grillem! Widać w tym naszym mikro ogródku dół, który nad ranem wykopała Bibi (szczekała, więc ją wypuściłam i poszłam spać, bo była piąta- drzwi na taras zostawiłam otwarte), kwitnącą magnolię i wiśnię japońską nad głowami Lilki, naszego grilla i niezbyt piękny, lecz kochamy bo NASZ, trawnik 😀 Dbajmy o tę naszą planetę, bo jest przepiękna!

Każdy kto raz dotknie złota zmienia się bezpowrotnie

-Sól Ziemi (2014)

Na filmy dokumentalne trzeba mieć nastrój. Wyczekać ten moment, kiedy się CHCE i wtedy któryś odpalić. Wczoraj do nocnego prasowania włączyłam „Postprawda”, czyli produkcję HBO, o dezinformacji. O tym jak fake news stały się potężnym narzędziem… Jak teorie spiskowe rozwijane w Internecie prowadzą do katastrof? To dzięki NIM wygrał Trump, a osoby które doprowadzają do katastrof informacyjnych wpuszczając kolejne do sieci, mówią o fake news-ach jako o narzędziach. Dopuszczalnych jak każda broń w walce o władzę. Najnowszy amerykański fake news jest taki, że rząd celowo zawyża liczbę ofiar. My mamy inny: u nas się mówi, że celowo ZANIŻA się tę liczbę! Na pewnym etapie kampanii wyborczych fake newsy wpływają na wybory bardziej niż fakty. Co tam zresztą Ameryka… My też mamy tego bardzo dużo. W ciągu ostatnich dni pomijając koronę, zalewał nas już np. radioaktywny dym z Czarnobyla. Jeden sprzedawca broni mówi w tym filmie: Nie wierz w NIC co słyszysz i w połowę tego co widzisz. Dobre.

Drugą rzecz, którą Wam polecam to „Sól Ziemi”. Dokument, o który otarłam się rok temu na Festiwalu Filmów Dokumentalnych. Dzięki jednej firmie samochodowej jest dostępny do 24-tej dzisiaj na CDA. To historia o fotografie, który ma naprawdę nieprzeciętną wrażliwość. I dotarł do miejsc naprawdę poruszających.

TRZECI, pośrednio filmowy, tip to TŁA do wideokonferencji. Jedno studio zajmujące się japońską kreskówką, udostępniło tła, które można użyć jako backgrounds. Do zooma pasują doskonale! 🙂