ŚśśśliiiiZG!!!

A więc ŁYYŻWYYY!!! -> Rozpoczęcie sezonu!

Prawie rozpoczęcie, bo Lila ma raz w tygodniu z całą klasą i dwie lekcje się już odbyły… Ale Łucja po RAZ pierwszy (na figurówkach, które przyniósł jej Mikołaj na początku grudnia :0), ja też, no i Mieszko. Mieszko do tej pory próbował jeździć na takich łyżwowych saneczkach i to nie wypaliło. Ślizgał się, nogi mu się rozjeżdżały, a DZISIAJ jeździł. Zrobił kółko trzymając się bandy, potem dwa ze mną i z Łucją z drugiej strony, a potem Lilka ODDAŁA mu jeździk do nauki, czyli MISIA (w ubiegłym roku był pingwinki). A potem się SPECJALNIE wywaliła, żebym zwróciła NA NIĄ uwagę, co nie nastąpiło, bo byłam pochłonięta Mieszkiem 😀 Więc gdy zeszliśmy w końcu z płyty zderzyłam się z FOCHEM-GIGANTEM :))

Ludzi nie było, płyta była pusta i jeździło się świetnie!

Szampana typu musująca truskawka już mam, serpentyn NIE widziałam, petard w tym roku nie kupuję. Dzieci przejął tato, więc może jutro sprawdzę te ZIMOWE wyprzedaże? 🙂