Wśród Nocnej Ciszy

  • Mieszko, a jadłeś wczoraj rybę u cioci?
  • Nie.
  • Ale przecież była ryba?
  • Tak. Jakiś śledź w galarecie z grzybami.
  • Nie, Mieszko! On nie był w galarecie!
  • A w czym był Lilu?
  • W misce!

Dzieci maja wigilijne turnee. Wczoraj jedna, dziś dwie. Na jednej z dzisiejszych były ze mną, a teraz są z tatą. Przejmuję je jutro w okolicach 14-stej i jedziemy z powrotem do dziadków, na obiad. Po drodze – rano, ja robię zupę rybną. Dziś bezstresowo zaczekam do północy, bo może Miaustra ma mi coś do powiedzenia 🙂

<>

No, ale był i czas na świąteczną nudę…

Było zbieranie sianka pod obrus (bo nie było, więc powiedziałam, że to w końcu trawa suszona, której w ogródku pełno):

Było ubieranie stołu Wigilijnego i podpisywanie karteczek, gdzie kto ma siedzieć:

Zielony łokieć należy do babci, z którą konsultowano układ:

Trochę głupich zabaw…

I tak dotrwaliśmy do Wigilii... I teraz gwóźdź programu! W swoim kalendarzu Adwentowym Lilka obok babeczek i żeli do kąpieli miała… SZMINKĘ. Na 24-go. Kolor Red Hibiscus, do użycia na ŚWIĘTA… No więc przystąpiłyśmy WSZYSTKIE do używania tej szminki…

I to jest już chwila później, KIEDY siedzimy przy stole,a Lila jest w kubełku na głowie, bo przecież się NIE MOŻE pokazać 😀

Na szczęście  PO ZUPIE (dzieci rosół, dorośli barszcz) Lilka uznała, że jest jej ZA GORĄCO i kubełek z łazienki zdjęła. Nałożyła opaskę i DRUGIE, oraz późniejsze prezenty już były normalne! 🙂 Btw. dzieci dostały tak ekologicznie zapakowane prezenty w poszewki, więc doszedł nam kolejny gadżet DO DOMU!