Po wodzie!

Lutka zawsze nam powtarzała (i cały czas to czasem przypomina), że dom rodzinny to JEDYNE takie miejsce, gdzie nie tylko można przyjechać ZAWSZE, ale też ZAWSZE wszyscy się z Twojego przyjazdu ucieszą. Wiem, że nie każdy ma takie miejsce, ale każdy takie POWINIEN mieć.

Mam w rodzinie przypadek osoby, która zaginęła. Nie to, że coś się stało, po prostu wyjechała i urwała kontakt z rodziną. To taka moja młodsza wujeczna siostra. I wyobraźcie sobie, że kilka dni temu spotkała się z rodzicami! Po LATACH. Wszystko u niej w porządku, ma niezła pracę, wygląda dobrze i JA tak tak naprawdę nie wiem dlaczego… Nie wiedziała, że jej rodzeństwo ma dzieci i że ktoś tam wziął ślub. O mnie pewnie też nic nie wie, ale nie wiem czy o MNIE rozmawiano. I nawet powiedziała, że na wakacje przyjedzie do rodziców. W kategorii świątecznego cudu ten dla mnie jest największy!

Początek świąt będzie chyba deszczowy. Kilka dni temu myślałam, że mój piękny samochód jest taki brudny i że powinnam odstać swoje na myjni i go wyszorować. A tutaj wiatr i deszcz sam się ze wszystkim uporał. Dobrze to wyszło, a teraz może sypnąć śniegiem!

 

Znikam. Jadę do dziadków – sernik i śledzie zrobione, prezenty dla dzieci pod naszą choinką, a te dziadków za chwilę wrzucę do auta. Dom wypucowany! W poniedziałek wieczorem będę z powrotem. Czego Wam świątecznie życzyć? Tego miejsca na ziemi, gdzie zawsze możecie przyjechać. Bardzo dobrze się czuję w moim domu, ale cieszę się, że jest jeszcze jedno miejsce, gdzie zawsze mogę pojechać. Życzę Wam też szczerości, bo jak każdy człowiek po przejściach uważam to za super ważne. Prawda ZAWSZE wypływa. Nie ma tak, że coś przyklepiesz i się nie wyda. Ja, DLA MNIE, chciałabym dostać pod choinkę CZAS. On tak gna i stale mi czuję, że coś mi ucieka. Gdyby tak można było rozciągnąć dobo-godzinę to może bym lepiej ze wszystkim zdążała.

No i standardów: radości, śmiechu i wyraźnych celów! Wesołych i pogodnych Świąt! 🙂