– ksiądz po kolędzie 🙂 Bo był wczoraj. RZEŚKO?? My tu od 15-stej paliliśmy w kominku!
Pamiętacie, że na jesieni byłam u alergologa? Dziś byłam na kolejnej wizycie, zrobiłam KOLEJNE testy i od 2-go stycznia zaczynam kurację. Hip-hip! Doczekać się nie mogę wiosny, kiedy będę normalnie funkcjonować. Taka ciekawostka… Dzisiejsze testy były na domowe alergeny. NIE mam uczulenie na koty, króliki i świnki morskie. Mam za to na kurz. I mam unikać. I to jest dopiero zabawne 🙂 Aaale, wyobraźcie sobie, że przy alergii na kurz wskazany jest chłód i wietrzenie pościeli na mrozie. Robię to. I mam w domu CHŁODNO. Czyli rzeczywiście wszystkie cechy mojego domu są dla mnie DOBRE :))

Mam już Łucję (do drugiego stycznia), mam KARPIE dla dziadków (wyobraźcie sobie, że w ich okolicy w sklepach JUŻ nie ma) i różę B. na ławie. Prezenty będę pakować jutro, jak wywiozę dzieci do dziadków i wtedy też zabiorę się za kolejne podejście do tatara ze śledzia… Kupiłam też Mieszkowi buty zimowe, bo śmigał w jesiennych. Korciło mnie, żeby zaczekać do wyprzedaży, bo to za kilka dni, ale jak sypnie śniegiem to mi się znowu przeziębi :/
