Bo Klarens kocha choinki. Kładzie się wtedy pod drzewkiem z miną: No, nareszcie coś mądrego zrobiła! 🙂 Patrzył jak ozdabiamy i czekał… Teraz leży na fotelu i dalej na nią patrzy… Przypomina sobie, jak to dobrze, jak jest drzewko w domu 🙂
Bo mamy!
Trochę za dużą kupiłam, ale w głowie miałam ubiegłoroczne słowa Jerzego, który mówił, że jak mam dzieci to powinnam mieć dużą choinkę. Tak długo jak chcą ją ze mną ubierać powinnam ją mieć. I to okazałą. No więc wybrałam dużą jodłę. W sklepie w którym kupowałam pracuje tata koleżanki Lili i on mi zawinął w tę siatkową folię i włożył do auta. A DZIŚ z dziećmi ubrałam 🙂 Była z nami Łucja, która wyszła na przepustkę i strasznie jest nieszczęśliwa, że nie zdąży wszystkiego załatwić. Bo się na jutro umówiła na randkę, a my już mamy zaplanowane kino. No i nauczyła się przez ten tydzień poza domem grać w makao 😀

To te trzy nowości:



To zawalony świątecznymi gadżetami stół:

I jeszcze Łucza, chwilę przed wyjściem 🙂 Dom mamy już świąteczny, że hej!

