wtorek -połowa grudnia

Łucja odstawiona. Pierwsze wrażenie jest zawsze JEDNAK trochę szokujące. To w końcu szpital z całym jego „urokiem”. Panna liczyła na to, że będzie w 14-sce, czyli pokoju, gdzie jest największa ilość gniazdek, a jest w trójce z dwiema trochę starszymi dziewczynami. Jedna ma takie rozbudowane łóżko ortopedyczne, czyli w nocy może trochę „skrzypieć”. Aaaale, ZA TO już spotkała się z koleżankami z poprzednich lat, a te dwie dziewczyny z jej pokoju są naprawdę bardzo przyjazne. Od razu podeszły, podały jej rękę i się przedstawiły. Na weekend chcę ją wypisać, czyli tak naprawdę pierwszy tydzień nie będzie długi! Btw. sobota-niedziela to mają być Dni Kina, multipleksy będą sprzedawać bilety z połowę ceny i plany już mamy!

  • Mamo, a co dziś będzie na obiad?
  • Spaghetti, Lila. Możemy sobie zrobić na obiad coś, czego nie je Łucja.
  • A może być kaczka w przyszłym tygodniu? Bo Łucja zawsze na nas patrzy z takim obrzydzeniem jak jemy kaczkę…
  • Tak. Powiedz lepiej, JAK było na łyżwach?
  • Dobrze. Maja tak świetnie jeździ! Ona robi takie kręcone piruety! Tak szybko! TO tak pięknie wygląda…
  • Są takie dzieci… Ty masz inne zalety. Ale jeździłaś?
  • Tak. Tylko, że przy bandzie. I Olek jeździł obok mnie i powiedziałam mu, żeby przejechał całe kółko bez trzymanki.
  • I przejechał?
  • Tak. I wtedy powiedziałam mu, żeby przejechał drugie i wtedy się wywalił 🙂 A Olga przejechała Teo po palcach. Jak upadł.
  • Ale miał grube rękawiczki jak kazała pani?
  • No, właśnie NIE.

🙂 Powiem Wam, że niezłe emocje w takiej szkole 🙂