– znowu „Ozark”. Bardzo się poleca 🙂 Teraz chyba ruszę „THE 100”, bo mam dwa sezony zaległe!
TA pora roku to wysyp jarmarków świątecznych, kiermaszów i miasteczek świętego Mikołaja. Dzieci dziś balowały na Mikołajkach, a ja dotarłam na orientalny bazar. Ochotę miałam aż na trzy różne świąteczne wydarzenia, ale podeszłam do sprawy ŚWIADOMIE i wybrałam JEDNO. Mam kubełek tahini z Libanu, arabską chałwę i goździkową pastę do zębów. Rozmawiałam o niej ostatnio z jedną dziewczyną, która się nią zachwycała, że wegańska i skuteczna, ale ona jeździ sobie po nią do Indii 🙂 Doszło też kilka przypraw, duża paczka kardamonu i ajurwedyjski olejek (mam słabość na lankańskich rzeczy :). Porozmawiałam sobie z sommelierem win japońskich, a znajoma z którą pojechałam zostawiła fortunę na stoisku z herbatami.
By odreagować to szaleństwo… na obiad zrobiłam sobie smażoną kaszę 🙂 Tłum wszędzie niewyobrażalny i do sklepów w weekend się nie zbliżam!
<><>
Jak to pod koniec roku jest cała masa wspaniałych, już chyba karnawałowych hitów. Ale ja tak ŚWIĄTECZNIE wrzucę WAM Kurta Russela jako Mikołaja. Ależ ten gość się trzyma! 😀
