deszcze niespokojne, czyli zagęszczony grudzień

Dziś uratował mnie nie przestawiony zegarek w aucie… Jechałam i spojrzałam, że jest 12:40 i w żaden sposób nie zdążę na spotkanie z Lilianą po jej szkole (13:15). Miałyśmy pojechać po świąteczną opaskę na klasowe Mikołajki… Ale wtem olśniło mnie, że przecież JEST 11:40 i ze wszystkim zdążę 😀 Mamy więc opaskę-choinkę 😉

*

W sobotę Łucja ma randkę. Siedzi w tym telefonie godzinami, wiedziałam, że był jakiś adorator z Zakopanego (znajomy znajomej z sanatorium i nawet mówiłam jej, że możemy na Sylwestra pojechać jak załatwi miejscówkę i kulig ;), ale ten NOWY jest ze szkoły obok. Najlepsze, że pisała z nim równolegle z koleżanką i on się zapytał czy na spotkanie może wziąć kolegę i jest to kolega Łucji z przedszkola 🙂 Bardzo fajny chłopak, wspaniali rodzice, więc się zgodziłam.

*

Pokażę Wam trzy książki. Nie wiem czy wrzucę je do paczek dzieci już TERAZ, czy zaczekają do świąt, ale warto na nie zwrócić uwagę. Piżamarama to takie książeczki 3D. Przesuwa się załączoną płytką i obrazy stają się ruchome. W życiu bym tego nie kupiła, gdybym w niedzielę nie zobaczyła jak to wygląda! A Nigdy nigdy to historia o 13-latce, która musiała wyjechać do Australii 🙂