Cały dzień spędziłam dziś w jednym urzędzie. ALEŻ to było męczące… No dobra, nie CAŁY, bo zadzwonił mój trener, że przecież na 11-stą umawialiśmy się na pomiar tkanki tłuszczowej 🙂 Więc na chwilę się wyrwałam (wiem nie powinnam była), bo torba na siłownię jeździ w bagażniku. Ale potem TAM wróciłam. Jak wychodziłam to mi otwierali drzwi wyjściowe kluczem, bo placówka była już zamknięta…A co gorsza, cały tydzień mi się znowu taki szykuje i mam nadzieję, że może po Mikołajkach zwolni (w środę do południa muszę zapakować prezenty dla dzieci 🙂
Mam za to fotki z wczorajszych warsztatów architektonicznych. Tym razem tematem było: Czy wielkomiejskie molochy mieszkalne mogą być zabytkiem?. Czy z bloków, osiedli i falowców można wyczarować coś co jest nie tylko funkcjonalne, ale też ładne i ciekawe? Mieli prezentację i każda grupa dostała zadanie. Trójka tworzyła ekipę sama w sobie i otrzymali: „płaski dach, słupy na parterze, taras na dachu, trzy piętra”. 🙂 No i zbudowali!






<><>
Pokaże Wam jeszcze ten test z siłowni. Na pomiar tkanki tłuszczowej się nie załapałam, bo byłam po 11:30, ale zrobiliśmy za to pomiar MOBILNOŚCI. Mam więc podobno bardzo sprawne biodra (wiem), no i spięty bark (też wiem). Dostałam więc specjalny zestaw ćwiczeń rozciągających, które mam robić PO treningu!

