

Podczas kiedy dzieci zaliczały kolejne warsztaty architektoniczne (fotki jak będą to będą) ja wyrwałam się na Targi Polskiego Dizajnu. Jest to taka cudowna impreza, gdzie staram się wpadać, bo szczególnie w tej grudniowej edycji (druga jest na wiosnę) zawsze można coś podchoinkowego wynaleźć. Mam więc dwie kolejne książeczki (i kilka nowych typów), podkładkę pod garnek dla Lutki i pierścionek z żywicy syntetycznej z miedzią 🙂 Zdecydowałam się też w końcu na printa na ścianę… Jest taka babka, która robi wyjątkowe kolaże, zawsze je oglądam, a ona sygnuje swoje prace i ciągle znikają kolejne które mi się podobają. Dziś stwierdziłam, że DOŚĆ i mój kolejny typ mi nie ucieknie (jak powieszę to zobaczycie).
Ale najważniejsze: MAM litery do pokoju dziewczyn. Pusto było nad tymi ich łóżkami i cały czas o tym myślałam… W poprzedniej odsłonie miały czerwone-styropianowe (kiedyś wisiały na szpileczkach, potem przykleiłam je nad łóżkami na klej do tapet), a miesiąc temu zdrapałam całość przed malowaniem… Najpierw myślałam o szydełkowych i nawet znalazłam kogoś kto je wykona, ale stopowała mnie cena. A dziś trafiłam na gościa, który robi JESZCZE inne. Są tekturowe, chwilę wybieraliśmy tła liter, a potem je nawlókł na sznurek i zapakował. Już powiesiłam i bardzo nam się podobają! 🙂 Moje zdjęcia są po ciemku robione, ale możecie wejść na lookbooka autora i tam widać, jakie to fajne 🙂



