Dwie doby przed ciszą wyborczą

Przez te wybory przeżywam nieustanne rozczarowania łudząc się, że po miesiącu przerwy, odwiedził nas w końcu listonosz… Przebolałabym te ulotki z bonusami urodzinowymi, które zawsze schodzą pod koniec września, ale czekam na jakieś mini paczuszki ze słuchawkami dla dziewczyn i boję się, że tradycyjnie nie przyjdą :/ A iluzję pełnej skrzynki robią ulotki wyborcze. Okazuje się, że kandyduje również inkasent od wody (nie będę na niego kandydować, bo nie ma wykształcenia wyższego i za najważniejsze uważa nowe boisko do piłki nożnej i bogatszy program dla seniorów) oraz mama jednej koleżanki Łucji. Wszędzie ci kandydaci albo agitujący. A! W kwestii wyborów, bardzo podoba mi się ta akcja, żeby po wyborach banery oddać do schronisk. Bo to bardzo dobry materiał, odporny na wilgoć i wiatr. Można nim wyłożyć klatki i osłonić budy. Brzmi logicznie.

Dzieci się wyborami specjalnie nie przejmują, bo one żyją już Halloween. Dziewczyny się ustawiają z koleżankami na wspólne domokrążstwo, Mieszko robi listę gości, więc nawet JA zaczęłam myśleć o stroju… Lilka ma urodziny kolegi w weekend i prezent też będzie związany z Halloween 🙂 Mieszko nawet nie myśli o jutrzejszym pasowaniu, chociaż ja zostałam wrobiona w dekorowanie sali i fotografowanie imprezy. Baa, nawet sądziłam, że ja tam NIE muszę iść, bo w tych godzinach mam akurat siłownię, ale Łucja mnie bardzo za takie podejście zbeształa.

<>

Mam dla Was fotkę z południowego Sachalina. Obchody Dnia Miasta w ubiegłą niedzielę. To na stolikach, to NIE jest porzeczka! Tam się TAK radni starają! Ja też chcę na taką wyżerkę… Skoczyłabym na ten stół! 🙂