Ruszyłam rano spod domu i coś mi drapało dach… Myślę sobie, że to jakieś gałęzie od sąsiadów i jak odjadę to przestanie… Ale patrzę też, że mam niedomknięte drzwi. Zatrzymałam, wysiadłam, a na dachu Miaustra !!!?? Dobrze, że te drzwi były któreś źle zamknięte, bo ona się bała zeskoczyć, chociaż ja wolno jechałam!
Dziś kolejna piąteczka. Bieg był dla miłośników lasu i to trzeci bieg organizowany przez nadleśnictwa, w którym wzięłam udział. Byłam ze znajomą i ona była w szoku ile ja tam osób znam. Spotkałam znajomą z siłowni, której powiedziałam: Beatka, czy Ty nie możesz biegać piątek? Tylko te maratony 🙂 Ale mi odpowiedziała, że pobiegnie swoje 10 i potem jeszcze moje pięć 😉 Spotkałam gościa, którego poznałam kiedyś na szkoleniu dla nauczycieli, a biega ze swoją 12-letnią córką, potem znajomą z parkrunów, która biega z psem i gościa z targu, który jest rolnikiem i kupuję u niego kiszoną kapustę. Na końcu nadziałam się nawet senseja Mieszka :0 Więc powiedziałam tej mojej znajomej, że to MOJE AKWARIUM. Ona jak wchodzi na te biznesowe sympozja i konferencje to wszystkich tam zna :)a ja znam wszystkich tych co gdzieś mi sportowo mignęli :))
Ciekawostka: Był niesamowity koleś z ptakami. Ta sowa, którą trzyma to puszczyk syberyjski (czy jakoś tak). Jedyna w Polsce. On trzyma ja w wolierze. I mówił, że sowy to głupie ptaki, które wolno przetwarzają informacje, ale gdyby nam wsadzić takie wielkie oczy (proporcjonalnie to musiałaby być piłki tenisowe) to też nie było by miejsca na mózg. W niewoli taki ptak żyje 50 lat. Na wolności połowę krócej. I sowy zjadły mu koty. Jastrzębie też miał i chwalił, że dużo mądrzejsze. I że ptaki nie latają dla przyjemności. Latają w celach godowych, do Afryki, albo by zdobyć pokarm. Nie lubią latać, bo to niebezpieczne i dużo rzeczy może się zdarzyć. Tak jak ludzie nie lubią biegać. To prawda. Wczoraj jak wystartowaliśmy to gość przede mną powiedział: Jak ja nie lubię biegać 🙂 TO taki logiczny sprzeciw organizmu przed wysiłkiem. Lubimy start, metę i satysfakcję. Ale sam proces jest męczący. 😉

Wczoraj zakwasów nie miałam, ale TERAZ pod wieczór, boli mnie wszystko 🙂 I to akurat takie przyjemne uczucie z dobrze wykorzystanego weekendu!
