Nie znam się na religii, ale w taką pogodę, spędzać weekend w domu, to grzech

– z radia

W kółko o tym trąbie, ale jesień dużo ma dobrego. I wcale nie chodzi o slogan: jesienna depresja, czyli ciesz się tym co masz 🙂 Dobrze się śpi, dobrze się je, a kalendarz  różnych wydarzeń sportowo-kulturalnych jest aż przeładowany. Ten weekend mam biegowy. Dziś miałam jeden bieg: Bieg z dynią, a jutro mam KOLEJNY. Oba po 5 km, czyli tak bardziej rozgrzewkowo i na obu mnie nakarmią. Dziś dostałam zupę dyniową i bigos, jutro sądzę będzie grochówka i kiełbaska 🙂 Koszulkę wybrałam sobie za małą, ale przekażę ją Lutce. Jest ładna, a taki techniczny t-shirt przyda się babci na siłownię!.

<>

Wracając zajrzałam do mojej ulubionej apteki i kupiłam złoża witaminy D oraz zamówiłam tran. Potem jeszcze po kocią karmę do drogerii R, gdzie uległam szaleństwu tłumów (-55% na kolorówkę) i mam puder sypki, fluid i nową pomadę do brwi 🙂 Resztę dnia będę SZALEĆ z odkurzaczem. Jak zabawa, to do CAŁY dzień! 🙂