Każde zakończenie rodzi nowy początek

– Księga Czarownic, s01e04

Zadzwonił Sensei Mieszka (karate) i grafik się rozsypał… Czekałam aż zacznie się nakładać i oto NASZŁO. Zajęcia mają być 2x w tygodniu i poniedziałkowy termin pokrywa się z pianinem. Ale pogadam dziś z Norbertem, może ma jeszcze jakieś okienka, to lekcje przesunę, a wtedy powinno pasować. Odpadają mu tańce w tym roku, ale nie mam jeszcze godzin na dodatkowy angielski, więc to jeszcze nie koniec roszad 🙂

Dobry nius jest taki, że ubiegłoroczne kimono, które było duuużo za duże, jest w tym roku dobre!

Jesień to sezon na biegi, przede mną w tym sezonie TRZY, więc czas zacząć się przygotowywać. To raz. Potem mamy kilka wizyt lekarskich w tym tygodniu, a gdzieś po drodze muszę kupić Mieszkowi pasy do karate. Ma już żółty i chce na zajęciach ćwiczyć w żółtym, a nie w biały. Przy okazji wezmę pomarańczowy, bo jak będzie zdawał egzamin w grudniu to będzie już czekał.

Dodatkowo w sobotę po raz ostatni w tym roku zabierają wielkogabarytowe (czystki obejmą niesprawne sprzęty) i przydało by się skosić trawę (też już chyba po raz ostatni w tym roku). Tydzień ruszył!