Nie wiem czy będą JESZCZE takie ciepłe weekendy w tym roku, więc bardzo chciałam TEN wykorzystać! Ruszyliśmy więc rano na Bałtów! Początkowo mieliśmy całkiem dużą ekipę, ale godzinę startu wymyśliłam TAK wczesną, że część wycieczki wykruszyła się wczoraj, część dziś o szóstej rano i koniec końców pojechaliśmy sami. Śniadania nie jedliśmy, zahaczyliśmy tylko o naszą ulubioną gruzińską piekarnię, gdzie znany nam z widzenia, nieprzyzwoicie ciasteczkowy Gruzin wręczył również dzieciakom po lizaku 🙂 To chyba jest czyjś syn, bo za młody na właściciela, ale ma taką boys bandową urodę i dziewczyny go uwielbiają.
I teraz tak. W planie a) mieliśmy na dziś TRZY Bałtowskie atrakcje. Rezerwat Archeologiczny Krzemionki, Sabatówkę, czyli Górę Czarownic w Jura Parku i Park Linowy Skarbek. Ale jak bywa to przy takim napiętym planie, wszystko się potasowało. Spóźniliśmy się na wejście do Rezerwatu i musieliśmy zaczekać 40 minut na kolejną grupę. A gdy WYszliśmy z podziemi to byliśmy tak głodni, że postanowiliśmy gdzieś wpaść na lanczyk. Nic poważnego, po jednym daniu i deser. No i pochłonęło nas szukanie w Bałtowskim kompleksie knajpy z DOBRYMI deserami. Ha, i znaleźliśmy takie miejsce! Tylko ponieważ był zlot terenowych jeepów, to na deser czekaliśmy 50 minut!!! Więc Sabatówka nam wypadła, bo już było za późno i nie było tam żadnych dodatkowych atrakcji..
Czyli z trzech punktów zrobiło się DWA 🙂 Ale Góry Świętokrzyskie to wspaniałe powietrze, interwały między atrakcjami spędzaliśmy łażąc, więc nie będę narzekać!
W Krzemionkach już kiedyś byliśmy. I bardzo jest tam przyjemnie. Oprowadzający po podziemiach nazywał Lilianę młodą panią speleolog. Ona te naukowe tytuły uwielbia i chętnie pokazywała podziemne skupiska krzemienia. Krzemionki to były największe kopalnie krzemienia w Europie i kamienie powstały z takiej galarety umieszczonej w wapniu. 630 milionów lat temu. I potem ten człowiek z okresu ery łupanej przez te 2 tysiące lat wydobywał takie bąble krzemienia osadzone dość płytko pod ziemią.
A Park Linowy super! Cała trójka przeszła szybki kurs poruszania się i samodzielnie przeszła pomarańczową trasą. To trzecia jeśli chodzi o poziom trudności Przy kolejnej wizycie chcą iść fioletową, czyli kolejną 🙂 Ten Park Linowy reklamuje się jako największy w Polsce – tego nie wiem, ale obsługa wspaniała!


To niżej to ściana z krzemienia pasiastego. Piękna, nie? 🙂


W oczekiwaniu na początek zwiedzania oglądaliśmy ekspozycje w pawilonie przy kasach 😉



Tak patrzę, że w tym 2003 dokładnie te same zdjęcia robiłam 🙂 I też symbol pra-matki musiałam złapać! 🙂

Czekanie na deser. Można było bez ograniczeń jeść ogórki kiszone i sądzę, że dzieci zjadły ze… dwa słoiki 🙂 Ale i tak czas nam się dłużył

I już Park Linowy:




<><>
Samochodowe gadki. Łucja jedzie obok mnie – jest pilotem i właściwie najważniejsza rzecz jaką powiedziała dziś w aucie dotyczyła jej samej… Opuściła sobie lusterko i wyznała: Jak JA świetnie wyglądam w niebieskim! 🙂 Za to maluchy z tyłu robiły sobie różne zagadki. Mieszko:
- Lila, jeśli miałaś wybrać jeden zawód, który byś wybrała? Do wyboru masz: kosmonautkę, tego człowieka, który pracuje w biurze i nigdy się nie uśmiecha i złą nauczycielkę.
- Dlaczego złą? Czy źle uczy, czy dzieci jej nie lubią?
- Dzieci jej nie lubią.
- To nauczycielkę. A teraz Ty.
- Dobrze, tylko wybierz coś czego nie lubię! Żeby było trudno!
- Kim byś mógł być, gdybyś do wyboru miał szambonurka; człowieka, który pracuje w banku i zamiast śmiechu mówi: ha-ha, czy opiekuna małych dzieci?
- Człowieka, który pracuje w banku.
:DDD
