– z netu
Dałyśmy się z Lilką skłuć w zabiegowym. Ja miałam powtórzyć jeden parametr z poprzedniego badania (czasy kaolino-proto coś tam), bo wynik był niemiarodajny, a Lilce trzeba było sprawdzić witaminę D. Ja histeryzowałam jak to ja i pielęgniarka powiedziała Lili, że ona znosi pobieranie krwi zdecydowanie lepiej niż ja (więc MNIE za karę ukłuto na obu rękach -bo z lewej nic nie chciało lecieć). I SĄ wyniki. Ja dobrze, natomiast Lilka ma niedobór witaminy D. Akurat po wakacjach powinien być w normie, LECZ jest ZA niski (26 jednostek przy normie od 30-stu). Być może TO stoi za tymi słabymi zębami? CDN…
<>
Pani od szkolnego inglisza, kazała klasie Łucji by oglądali filmy PO angielsku, z napisami po polsku. Panna TO z dumą ogłosiła, więc wieczorami odpadł mi ostatni argument przy samotnym serialowym prasowaniu… Maluchy spać, a my przez godzinę lecimy! Teraz na tapecie mamy Księgę Czarownic i bardzo nam się podoba!
<>
Na ostatnim biegu, w pakiecie startowym, dostałam suszoną wołowinę 🙂 Pakowane to jest w takie małe torebeczki jak nieduże czipsy (rodzajów jest dużo, ja próbowałam tego). To rodzaj wysokobiałkowej przekąski i doskonały zamiennik batoników energetycznych, których nie znoszę i po których bolą mnie zęby. Wołowina jest peklowana/marynowana/przyprawiana i suszona. Całkiem jest to dobre (dzieci się NIE odważyły), lecz koty mnie pilnują przy każdym kęsku 🙂 Miałam kiedyś koleżankę (jeszcze w ogólniaku), która jadła ze swoim psem każdą nową karmę, żeby sprawdzić czy DOBRA. I TERAZ wiem jak to jest jedzenie ze zwierzakiem wspólnych rarytasów 🙂 One mi normalnie wyjadają to ust :))Nowa wersja snaczków dla ludzi i i… kotów. 😉
