Zabrałam towarzystwo na warsztaty garncarskie. Placówka podlega pod gminę, więc dla nas są to zajęcia praktycznie bezpłatne. Musimy pojechać za tydzień, żeby poprawić i jeszcze później z raz w sierpniu, żeby pokryć wyroby szkliwem. Dzieci lepiły, a ja rozłożyłam się na kocyku przed świetlicą. Tuż obok jest las i zabrałam się za czytanie. Raz strzeliłam Lilce fotkę, gdy wybiegła z budynku, żeby znaleźć liście do odgniatania ich na miskach, a resztę zdjęć zrobiła prowadząca. Kontynuacja będzie, mogę więc tylko zaznaczyć, że Łucja robiła zwierzątka, Lila miski, a Mieszko jeżyka.











Powoli się też pakujemy, bo jutro rano zaczynamy kolejną letnią turę. Rzuciliśmy sobie kolory na włosy, bo tryb wakacyjny zobowiązuje! W sobotę dotrzemy do dziadków i wtedy się zgłosimy! 🙂
