
Poszłam wczoraj z dziećmi zrywać kwiaty do wazonu. Wokół pola i łąki i lubię czasem sobie takie polnego chabazia do wazonu wstawić. Idę i patrzę, że przy strumyku kępy chrzanu. No i tak pomyślałam, że narwę, to kupię na rynku buraki i zakiszę. Pochyliłam się, żeby wykręcić korzeń, a jak się podniosłam to widzę, że dzieci skoczyły w bok i coś zbierają na polu… Po chwili radośnie podbiegły krzycząc: Mamy ziemniaki na obiad! Do kotletów! 🙂
No i to bardzo fajna akcja 🙂 Okazały się, że przydarzyło im się to już u taty, który też mieszka w polu, może nawet trochę dzikszym, bo zaraz za płotem im jeżdżą kombajny i dzieci wracają z wiedzą, kiedy się zbiera jęczmień 🙂 I jest to pozytywne, bo wiedzą skąd się bierze żywność. Że nie pochodzi z lady chłodniczej czy z ryneczku Lidla. Dawno temu na wykopkach w przedszkolu była Lila i też mi się to podobało.
Naście lat temu robili w Niemczech testy dzieciom i okazało się, że prawie wszystkie uważały, że naturalny kolor KROWY to fiolet i od tamtej pory środowiska pro-zwierzęce pilnują, żeby zwierzęta w reklamach przedstawiać w kolorach rzeczywistych. Bo rosną takie dziwolągi, jak ja i mój brat, którzy mieliśmy przez chwilę kurę, bo przyszła od jakichś sąsiadów, a gdy zniosła jajko brzydziliśmy się je zjeść (bo jak tu zjeść jajko Renaty?). A ci okazuje się ziemniaki potrafią z pola zbierać! 🙂 Bez obaw, dziś rano na rynku już kupiliśmy warzywa i owoce, ale wczorajsza akcja była niezła.
Kupiłam też dziś porzeczkę. Nie wiem czy trafiliście na reklamy różnych sołectw, które ogłaszają, że zapraszają na zbiór owoców. Zbierasz ile chcesz i wszystko jest Twoje. Na Podlasiu, na Mazowszu, gdzieś mignęło mi też jedno z Wielkopolski. Głównie porzeczek. Jak jechaliśmy z dzieciakami nad Bugiem to stały całe pola tych czarnych owoców, których nikt nie zbierał. Bo wszyscy rzucili się na borówkę i porzeczka odeszła w niepamięć… A ŹLE! Porzeczka jest bardziej aromatyczna i dżemy czy kompoty TYLKO z porzeczki są takie wybitne :)) Wczoraj do filmu zrobiłam pleśniaka z porzeczką i poszedł cały. Od razu! 🙂 WIWAT PORZECZKI! :)))


<><>
Rozpoczęliśmy akcję: Witaj szkoło 🙂 Zaczęła ją Łucja, która na ostatnich zakupach ze mną kupiła sobie ZAPACHOWE ZESZYTY (to będzie tegoroczny hit 😉 No i maluchy TEŻ chciały. Po rynku pojechaliśmy więc na pierwszą część szkolnych zakupów. Mamy bloki, zeszyty i kleje. Oraz piórnik dla Mieszka. I dużo przedszkolnego zapału! 🙂
