Dziwna ta pogoda. Niby już nie pada, ale jakoś tak parnie i podejrzanie. Zrobiłam dziś kolejną wielką rzecz, czyli posprzątałam WEWNĄTRZ auta i dochodzę do wniosku, że kluczem są odpowiednie szczotki, których ja NIE posiadam. Czyli jest jak jest. Linkę Wam za to jeden produkt. Dostałam jako gratis przy zakupach ze sklepu koreańskiego. I tak leżał w szafce, aż Łucja zaczęła cudować, że cera jej się psuje. I przypomniało mi się, że mam taki 3 stopniowy spot kit remover i możemy zaryzykować. I jest TO niesamowite. Rano obudziła się BEZ niczego 🙂 Być może są inne tego typu produkty, być może nie musi być TEN i warto poszukać odpowiedników, bo z czymś takim dojrzewanie jest do ogarnięcia 🙂 W moim sklepie tego nie już nie ma, jest natomiast tu.
Dziś jeszcze biblioteka (muszę przedłużyć Pamuka, bo jest świetny choć to WIELKA książka) i siłownia. Wrzucę Wam piosenkę. To jedna z propozycji wakacyjnych hitów. Ma duże szanse, bo mówi o ludziach różnych kultur, którzy się mieszają. Bardzo na czasie temat. Łucji WYJĄTKOWO podoba się chłopak, który śpiewa jako pierwszy (Jack). A Jonas Blue to DJ, którego widać na samym początku. I MI bardzo podoba się urządzenie, na którym komponuje 🙂
