nowy tydzień

Panny położyły poprawkę egzaminów na rowerowe prawo jazdy. I dobrze. Przynajmniej nie muszę kupować przedniej lampki na rowery. Kolejna próba za rok. Inna sprawa, że strasznie bzdurny ten egzamin. Obie poległy na mapkach z pierwszeństwem. Czy wiecie, że jak jak jest rondo i nie ma znaku „ustąp pierwszeństwo przejazdu” to rondo nie jest nadrzędne? Przy omawianiu tej ilustracji pani im powiedziała, że to się bardzo rzadko zdarza. To po co oni to omawiają? Dlaczego egzamin jest egzaminem z wyjątków? Ja rozumiem jak zdajesz samochodowe, to ileś tam godzin wyjeżdżasz, ale na rower dla 10-latków? Oni mają się poruszać po ścieżkach, jeździć bezpieczne i nie muszą wiedzieć jaka jest kolejność sprawdzania gotowości technicznej pojazdu (ogumienie, oświetlenie, wysokość siodełka). To jest coś czym zajmuje się rodzic, a jak nie ma powietrza w oponach to po prostu trudniej się pedałuje.

<>

Widzieliśmy się w weekend z dziadkami, babcia dostała nowy wianek i pożyczyłam jej „Niedźwiedzia i słowika” (fajne). Wianek robiła Lilka i miała fazę na groszki…

Z tyłu za nią piwonie. Moje ulubione kwiaty. Nie od dzieci, ale też dostałam 🙂

<><>

I jeszcze Wam wrzucę Klarensa. Po tym zaczipowaniu przypomniało mu się, że ma dom 🙂 Przychodzi częściej i czasem nawet na chwilę zostaje. Dziś rano wyszedł sobie do ogródka i siadł na słonecznej plamie: