ot taki roboczy weekend

Dzisiaj w szkole jest Dzień Rodziny. To duża impreza, odpracowywanie 3 maja, na której mają się stawić wszyscy uczniowie. Parę lat temu gościem specjalnym była Margharet, a w tym roku dla dzieciaków zaśpiewa pewien popularny boys-band (polski), który Łucja zna. Jakby tego było mało będzie też występ muzyczny zerówki, czyli klasy Mieszka. Do tego loteria, dmuchańce i tym podobne atrakcje. Super!

Aaale, mnie niestety tam nie będzie bo zapisałam się na jedno szkolenie. Nie sądziłam, że się na nie dostanę, ale udało się. Dotyczy motywowania nastolatków. Jest dwudniowe, program wygląda świetnie, warsztaty też mogą być przydatne, lecz co najważniejsze jest bezpłatne 🙂 Nie zagwarantowano nam wyżywienia (chociaż ma być bufet na parterze), więc od rana smażę kotlety z łopatki, kaszy gryczanej i szczypiorku (cd konsekwencji wczorajszego zakupowego szaleństwa). Będę siedziała tak ekskluzywnie z kanapkami jak osoba na wyszukanej diecie eliminacyjnej 🙂

O czym nas będą uczyć opowiem jutro, ale Wy dziś nie przegapcie Nocy Muzeów. To kolejna atrakcja, którą odpuszczam, ale coś za coś 🙂